Przeciwko przyjęciu konwencji byli przede wszystkim posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Argumentowali, że ratyfikacja będzie równoznaczna z promowaniem ideologii gender. Na sali sejmowej w czasie dyskusji padały jednak ostrzejsze słowa. Poseł niezrzeszony Zbigniew Girzyński mówił o, Beata Kempa z Solidarnej Polski nazwała konwencję Rady Europy . Małgorzata Sadurska z PiS stwierdziła z kolei, że antyprzemocowy dokument .
- przekonywała z mównicy sejmowej Marzena Wróbel, posłanka Solidarnej Polski.
argumentowała Wanda Nowicka, posłanka niezrzeszona. - dodawała.
- odpowiadał przeciwnikom konwencji poseł SLD Tadeusz Iwiński.
- zapowiadał rano w TVN24 kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda. - przekonywał.
Ustawę poparli w większości posłowie koalicji rządowej, SLD oraz Twój Ruch. Przeciwko ustawie głosowali politycy Prawa i Sprawiedliwości.
Prace nad uchwaleniem ustawy trwały od wielu miesięcy. Dokument budzi sprzeciw zarówno wśród opozycji, jak i organizacji pozarządowych.
Głównym zarzutem wobec konwencji jest promowanie - poprzez jej zapisy -
środowisk homoseksualnych oraz ideologii gender.
Przeciwko
ratyfikacji konwencji wypowiedział się między innymi Episkopat. - napisali w oświadczeniu
biskupi.
Autorzy konwencji twierdzą, że jest to pierwszy w Europie dokument, który wprowadza rozwiązania mające chronić kobiety przed wszystkimi formami przemocy i dyskryminacji. Dokument oparty na założeniu, że przemoc nierozłącznie wiąże się z płciową nierównością i by z nią walczyć, najpierw trzeba poradzić sobie z dyskryminacją i stereotypami.