Przed oceną wypadku bez poznania wszystkich szczegółów co do jego przebiegu przestrzegał prezydencki minister Krzysztof Szczerski, ale - jak mówił - najbardziej uderzyła go "mnogość i czasami przekraczająca jakiekolwiek granice ilość komentarzy dotyczących tego wypadku". mówił Szczerski. Dodał, że jest to "dużo bardziej niebezpieczny syndrom pewnego stanu rzeczy, niż niejeden komunikacyjny wypadek".
- mówił sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin. .
W ocenie Grzegorza Długiego (Kukiz'15) wypadek samochodowej kolumny rządowej to "fragment większej całości", w której "stan naszych dróg, stan naszych samochodów i stan naszej świadomości jako kierowców pozostawia wiele do życzenia".
Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) zwróciła uwagę, że w ciągu roku doszło do kilku wypadków, m.in. z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy oraz ministrów: Jarosława Gowina i Antoniego Macierewicza.- mówiła. .
- uważa Andrzej Halicki (PO). Zdaniem posła nie może być tak, że "polskie państwo staje się państwem opisywanym przez zagranicę właśnie tak, jak w tej chwili się robi, gdzie tydzień po tygodniu karambole mają miejsce, gdzie nie można zapewnić bezpieczeństwa nawet osobom najważniejszym w państwie".
- powiedział poseł PO. W ocenie Halickiego "widać to wyraźnie", że Mariusz Błaszczak "nie powinien być ministrem spraw wewnętrznych".
Zdaniem Jarosława Kalinowskiego (PSL) "jest pewien problem z kompetencyjnością odpowiednią na odpowiednim poziomie zarządzających". mówił.
Do wypadku doszło w piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu. Rządowa kolumna trzech samochodów na sygnale uprzywilejowania, w której pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku, wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i zderzył się z autem szefowej rządu. Oprócz premier, poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR, w tym kierowca. W sobotę przed południem opuścił on już szpital w Oświęcimiu. Premier i drugi funkcjonariusz BOR nadal przebywają w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.
Okoliczności wypadku bada prokuratura, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policja.
Po pilnej naradzie z szefem MSWiA Mariuszem Błaszczakiem, zwołanej po wypadku w Oświęcimiu, pełniący obowiązki szefa BOR płk Tomasz Kędzierski podkreślił, że rządową limuzyną, którą jechała premier, kierował doświadczony funkcjonariusz BOR. Poinformował też, że kolumna trzech pojazdów BOR była prawidłowo oznakowana i poruszała się z prędkością około 50 km/h. Zapewnił, że kierowcy samochodów zachowali się prawidłowo. Uniknęli zderzenia z seicento - w przeciwnym razie mogło dojść od zmiażdżenia fiata.