Podczas konferencji prasowej na warszawskim Mokotowie Śpiewak podkreślił, że prawnik Jerzy Szaniawski, który jest kandydatem do Sądu Najwyższego, jest blisko związany ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości.
– podkreślił Śpiewak.
Kandydat na prezydenta stolicy poinformował, że Szaniawski miał przejąć kamienicę przy Stępińskiej 17 na warszawskim Mokotowie. – powiedział Śpiewak.
Kandydat złożył też wniosek do komisji weryfikacyjnej, aby zbadała reprywatyzację budynku przy Stępińskiej 17, który – jego zdaniem – został przejęty z naruszeniem prawa. – mówił.
Kandydat przywołał słowa Jakuba R., który miał mówić o swojej znajomości z Maciejem Wąsikiem i Mariuszem Kamińskim. – ocenił Śpiewak.
Jego zdaniem szef komisji weryfikacyjnej i kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia Zjednoczonej Prawicy Patryk Jaki powinien wezwać przed komisję Wąsika i Kamińskiego, ale także inne osoby związane z PiS, bo - jak mówił - mają oni wiedzę na temat reprywatyzacji.
– ocenił Śpiewak.
Do sprawy odniósł się wiceprzewodniczący komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta. - powiedział PAP.
Kaleta podkreślił, że Śpiewak nie zgłosił wcześniej do komisji weryfikacyjnej spraw, o których mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej. - ocenił Kaleta.
Jak zaznaczył, "to nie Patryk Jaki, ani Sebastian Kaleta pracowali w sztabie Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale gdyby zastosować logikę kreśloną przez Śpiewaka, to on sam powinien być wezwany przed komisję na okoliczność wiedzy o aferze w związku z pracą dla Hanny Gronkiewicz-Waltz".
Z kolei przedstawiciele kancelarii Jerzego Szaniawskiego w rozmowie z PAP zapowiedzieli, że w odpowiednim czasie ustosunkują się do zarzutów, które pod kątem mecenasa wystosował w poniedziałek Śpiewak.
Jakub R. był w latach 2006-13 wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza, które zajmowało się sprawami reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. W końcu stycznia 2017 r. został zatrzymany przez CBA w śledztwie dotyczącym reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. Od lutego 2017 r. Jakub R. przebywa w areszcie. Były stołeczny urzędnik usłyszał zarzuty m.in. przyjęcia ponad 30 milionów złotych m.in. w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki.