Gawkowski skomentował pogłoski co do wspólnego startu w jesiennych wyborach. - Odbyły się już spotkania wstępne z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, Partią Razem, Unią Pracy, zaplanowane są m.in. z Partią Zielonych, Komitetem Obrony Demokracji. Nasza otwartość polega na tym, że nie mamy żadnych warunków wstępnych jako Wiosna - oznajmił na antenie Polskiego Radia 24.

Odniósł się do również do wypowiedzi szefa SLD po spotkaniu z Robertem Biedroniem. - Mam wrażenie, że Włodzimierz Czarzasty nie mówi w imieniu całego SLD. Dzwonią do mnie członkowie tej partii z całej Polski i bardzo się cieszą z tego, że Robert Biedroń wyraził chęć współpracy w wyborach parlamentarnych. Włodzimierz Czarzasty mówi, że współpraca jest możliwa, woli jednak zbierać te srebrniki, które rozsypane zostały przez Grzegorza Schetynę. Nie rozumiem tej niechęci, tym bardziej że SLD jest bardzo bliskie mojemu sercu - zaznaczył.

Wypowiedź Gawkowskiego o srebrnikach nie uszła uwadze SLD. "Namawianie do współpracy przez obrażanie. Dyplomacja level hard" - skomentowała rzeczniczka partii Anna Maria Żukowska.

Z kolei Robert Suligowski z Zielonych zapytał, czy Gawkowski mówi w imieniu całej Wiosny. "Będziemy się obrażać czy chcecie negocjować koalicję z SLD i Zielonymi?" - skierował zapytanie do Biedronia.