Trybunał Konstytucyjny orzekł w czwartek, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Po ogłoszeniu wyroku rozpoczęły się protesty w całej Polsce organizowane m.in. przez "Strajk kobiet".

Reklama

Manifestujący przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego protestowali m.in. pod domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, siedzibą PiS w Warszawie oraz na ulicach wielu miast w Polsce. W niedzielę protesty odbyły się także w kościołach. Niektóre protesty przybierały radykalne formy.

Rzecznik PO Jan Grabiec przyznał w rozmowie z PAP, że miliony Polek i Polaków jest poruszonych tym, co się stało w ubiegłym tygodniu. - Manifestacje są wyrazem frustracji, sprzeciwu i realizacji praw obywatelskich - powiedział.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, będący realizacją planu politycznego PiS jest skandaliczny - narusza ład społeczny, umowę społeczną, zawartą wokół kompromisu aborcyjnego sprzed 30 lat, ale tak naprawdę narusza zaufanie obywateli do państwa - zaznaczył.

Jego zdaniem szczególnie oburzające są okoliczności, w jakich "zapadła polityczna decyzja o tym wyroku". - Nie ulega bowiem wątpliwości, że to odbywa się według scenariusza Jarosława Kaczyńskiego - podkreślił. - Można powiedzieć, że Jarosław Kaczyński wyprowadził ludzi na ulice - ocenił.

Podjęcie tej decyzji w momencie, w którym siły państwa powinny być skupione na walce z pandemią jest działaniem na szkodę obywateli na szkodę polskiego państwa - zaznaczył Grabiec. - Nie dziwię się setkom tysięcy Polek i Polaków, że wychodzą na ulicę w momencie, w którym władza zrywa podstawową umowę społeczną i podstawowe nici wątłego zaufania obywateli do państwa - dodał.

Jego zdaniem tak masowy sprzeciw, z tak ogromnymi emocjami można porównać chyba tylko z ruchem "Solidarności" z lat 80. To nie jest akcja jakiejś siły politycznej, to jest masowy sprzeciw obywatelski przeciwko nadużyciu władzy przeciwko tym, którzy tę władzę sprawują - podkreślił.

Radykalne kroki, jakie podejmują niektórzy manifestanci wynikają ze stanu emocji. A stan emocji wynika z tego, że politycy nie mieli odwagi, żeby wystąpić z otwartą przyłbicą i zaproponować tego rodzaju zmiany społeczeństwu, tylko zrobili to zza pleców Trybunału Konstytucyjnego i w szczególnie nieszczęśliwym momencie - powiedział Grabiec.

Stąd "emocje społeczne się na siebie nakładają". - Całą odpowiedzialność za te protesty, za ich hasła i radykalizm ponosi ten, kto wybrał moment na tego rodzaju akcję - ocenił rzecznik PO.