Julien Pearce, dziennikarz "Europe 1", był w klubie Bataclan w chwili, gdy do budynku weszli terroryści. Gdy zaczęli strzelać, był akurat poza salą, w której trwał koncert. Wedle jego relacji, dwóch lub trzech napastników zaczęło strzelać z kałasznikowów w tłum kompletnie na oślep. - - relacjonował. Przyznał również, że widział wiele ciał podziurawionych przez kule.
Dodał, że zamachowcy nie byli zamaskowani, widać było, że są bardzo młodzi. Dziennikarz, któremu udało się uciec przez wyjście ewakuacyjne, opowiadał, że widział dziesiątki ciał, w tym ciało młodej dziewczyny, ze śladami dwóch kul. Podłoga zalana była krwią.
Wedle relacji Juliena Pearce'a, nie było słychać, by napastnicy cokolwiek mówili. Inni świadkowie jednak twierdzą, że słyszeli okrzyki "Allah jest wielki!".
- - powiedział z kolei w rozmowie z AFP Benoît Werner, który koncert obserwował z balkonu. Razem z bratem widzieli jednego z morderców z odległości pięciu metrów. -- opowiadał. Pytany o to, jak wyglądał napastnik, odpowiedział: Jak każdy z kałasznikowem. - - opisywał.
Inna z zakładniczek relacjonowała, że w chwili ataku znajdowała się w pobliżu sceny. - - opowiadała w rozmowie z "France24".
Cały świat obiegł apel o pomoc wystosowany przez jednego z zakładników na Facebooku. Mężczyzna błagał o interwencję policji, informował też, że jest na pierwszym piętrze klubu i jest ranny. Jego wpis został udostępniony tysiące razy.
ATAK NA FRANCJĘ. ŚWIAT W SZOKU. INFORMACJE NA BIEŻĄCO W RELACJI NA ŻYWO >>>