W opublikowanym w poniedziałek wywiadzie pod tytułem "Wy chcecie migrantów, a my nie!" Viktor Orban po raz kolejny bronił decyzji Węgier, żeby nie przyjmować uchodźców, zwłaszcza z krajów muzułmańskich, i podkreślił, że stanowisko to pozostaje niezmienne. - powiedział.- stwierdził.
Oznajmił też, że nigdy nie rozumiał, jakim sposobem w takim państwie jak Niemcy, , można traktować jako coś dobrego Dodał, że pod względem politycznym kwestia uchodźców jest problemem europejskim, ale pod względem społecznym – niemieckim, gdyż wszyscy uchodźcy chcą dotrzeć do Niemiec,
Według Orbana największym zagrożeniem dla UE jest to, że Bruksela „podstępnie próbuje” przejąć kompetencje narodowe. Zastrzegł przy tym, że choć Węgry krytykują brukselską elitę, to nie zachowują się w sposób antyeuropejski. - zaznaczył.
Orban był w piątek gościem na wyjazdowym posiedzeniu bawarskiej partii CSU, co zostało skrytykowane przez przewodniczącego SPD Martina Schulza, który powiedział, że premier Węgier stosuje w kwestii uchodźców "niebezpieczną logikę". Jeszcze przed spotkaniem polityków Schulz zaapelował do szefa CSU Horsta Seehofera, by w tej sprawie oraz w kwestii wolności prasy i poglądów "wyznaczył Orbanowi jasne granice".
Komentując te słowa, Orban zwrócił Schulzowi uwagę, że jako szef partii nie powinien pozwalać sobie na to samo, co mógł robić jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego:
Orban odniósł się też do padającego w Brukseli zarzutu, że Węgry biorą od UE pieniądze, ale odmawiają przyjęcia uchodźców. Jego zdaniem środki z funduszu spójności to - ocenił.
Na spotkaniu w Seeon Orban oraz liderzy CSU zamanifestowali w piątek zgodność poglądów na kwestie migracji oraz ochrony granic, a Seehofer zapowiedział projekt zacieśnienia współpracy w Europie Środkowej. Schulz w wywiadzie dla piątkowego wydania "Bilda" zagroził, że Niemcy ograniczą swoje wpłaty do przyszłego budżetu Unii Europejskiej, jeżeli kraje korzystające z funduszy, takie jak Węgry i Polska, nie pomogą w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego.