Według rozmówcy ABC News porozumienie w sprawie przekazania Leopardów zostało zawarte w piątek, podczas spotkania w Ramstein grupy kontaktowej ds. wspierania obrony Ukrainy. Państwa, które zdecydowały się przekazać swoje czołgi to między innymi Polska, Finlandia, Hiszpania, Holandia i Dania - poinformował przedstawiciel ukraińskiego rządu.

Reklama

Rozmówca ABC News wyjaśnił też, że Kijów pilnie potrzebuje takiego uzbrojenia nie tylko dlatego, że Rosja szykuje prawdopodobnie kolejną ofensywę, ale również ze względu na to, że Ukrainie zaczyna brakować amunicji do używanych obecnie poradzieckich czołgów.

Ukraina nie jest w stanie wyprodukować takiej amunicji i "zmuszona jest szukać alternatywnych rozwiązań" - powiedział polityk.

Wyjaśnił też, że Kijów uważa, iż brytyjski rząd zdecydował się przekazać Ukrainie swoje czołgi Challenger 2, aby wywrzeć presję na Niemcy, które nie mogły się zdecydować na udzielenie jej takiej pomocy. - To zaczęło być realistyczną perspektywą po decyzji Wielkiej Brytanii. Minister obrony Ben Wallace przebił się przez ten mur - ocenił rozmówca amerykańskiej telewizji.

Reklama

Dodał, że spotkanie w Ramstein odbyło się w drugim dniu urzędowania nowego ministra obrony Niemiec Borisa Pistoriusa, należało więc podchodzić do jego decyzji ze zrozumieniem. - To nie jest właściwy moment na to, by wywierać presję na dopiero mianowanego ministra obrony. W pełni rozumiemy, że należy z nim rozmawiać dalej - oznajmił przedstawiciel ukraińskich władz.

Reklama

Niemcy nie wyraziły zgody w Ramstein na dostarczenie Ukrainie Leopardów.

"Pancerna pięść demokracji"

"Czołgi przekazane Ukrainie będą jednym z elementów powrotu Ukrainy do granic z 1991 roku" - oświadczył Andrij Jermak, szef biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w komentarzu w serwisie Telegram. "Kilkaset czołgów dla naszych czołgistów - najlepszych na świecie" - napisał Jermak. Dodał następnie, że będą one stanowić "pancerną pięść demokracji" przeciwko - jak to ujął - "autokracji z bagien".

Jak zauważa agencja Reutera, komentarz współpracownika Zełenskiego ukazał się krótko po doniesieniach, że Berlin zgodzi się na przekazanie Ukrainie czołgów Leopard.