Kolumna ciężkiego sprzętu jedzie na miejsce katastrofy samolotu CASA pod Mirosławcem - podaje RMF. Maszyny będą czekać w pogotowiu, aż specjaliści zbiorą szczątki 20 ofiar tragedii. Wtedy wkroczą dźwigi i podnośniki, które pomogą ekspertom dostać się do resztek maszyny.
Wojsko musi zidentyfikować wszystkie ciała. Dlatego specjaliści zbierają próbki DNA do badań. Żołnierze chcą w ten sposób zaoszczędzić rodzinom koszmaru rozpoznawania swoich bliskich.
Dopiero po zebraniu ciał do lasu pod Mirosławcem wkroczą eksperci lotnictwa i prokuratorzy. Trzeba będzie zebrać każdą śrubkę i fragment blachy samolotu. Pomogą w tym m.in. dźwigi, które pozwolą oczyścić teren z połamanych drzew. Jedyną częścią samolotu, która przetrwała w jednym kawałku, jest wbity w siemię statecznik - podaje RMF.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|