Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskę ogarnie rekordowe bezrobocie

26 lutego 2009, 19:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Analitycy przewidują rekordowe, bo 16,5-procentowe bezrobocie na koniec roku - znacznie wyższe od prognozowanego przez rząd. Mogą mieć, niestety, rację. Ponad 30 firm, z któymi rozmawiał DZIENNIK nie wyklucza, że po pierwszych tegorocznych zwolnieniach może przyjść kolejna fala redukcji.

O znacznym wzroście bezrobocia na koniec tego roku mówią ekonomiści z największych banków w Polsce. To już nie 10,5 ani nawet 12 proc., jak prognozuje rząd. Zdaniem analityków, jak chociażby Arkadiusza Krześniaka, głównego ekonomisty Deutsche Banku, już . Niewiele lepszą wizję kreślą eksperci Raiffeisen Banku, którzy kilka dni temu podnieśli grudniowe szacunki z 12 do 14,9 proc.

>>>Bezrobocie rośnie. Ludzie wyszli na ulice

Aby te prognozy zweryfikować, skontaktowaliśmy się z 33 firmami w całej Polsce. Ich sytuacja pogarsza się z tygodnia na tydzień, .

"Myślałem, że zły był ostatni kwartał ubiegłego roku, kiedy musiałem ograniczyć liczbę handlowców z 10 do 7. Od marca w firmie zostanie tylko czterech przedstawicieli" - mówi prezes warszawskiego przedsiębiorstwa handlującego terakotą. "W firmie jeszcze o tym nie wiedzą" - mówi, prosząc o anonimowość.

Wszyscy prezesi przeliczają najświeższe wyniki swoich firm z dwóch pierwszych miesięcy tego roku. A te są katastrofalne. ". Zwalniamy wykwalifikowanych i sprawdzonych pracowników, którzy są z nami od lat. Proszę nas zrozumieć, nie mamy wyboru jeżeli chcemy, żeby firma nadal działała" - mówi nam kadrowiec firmy Radimp z Radomia, która produkuje ceramikę łazienkową.

>>>Bezrobocie już powyżej 10 procent

"W najlepszych czasach w zakładzie pracowano na trzy zmiany przez sześć dni w tygodniu, teraz ledwie na jedną. 52 osoby z liczącej 195 osób załogi już dostały wypowiedzenia, a pewnie " - mówi Arkadiusz Sliwiński z produkującej podzespoły do samochodów firmy DPI-ZCS Poland z Ciechanowa.

Podobne wypowiedzi można usłyszeć prawie w każdej firmie. Neotech z Białegostoku: "Produkcja właściwie stoi i nie potrzebujemy pracowników. " - mówi jeden z kadrowców.

Stomil w Sanoku: "Nasze produkty kupują przedsiębiorstwa głównie z branży motoryzacyjnej, a im recesja doskwiera najbardziej. Nie ma kto kupować, więc " - usłyszeliśmy w firmie, która już rozpoczęła redukcję pracowników.

Sytuacji firm nie ratuje nawet tania złotówka, dzięki której polskie produkty powinny doskonale sprzedawać się za granicą.

"I co z tego, że sprzedajemy za euro? Nikt nie kupuje, więc nic nie zarabiamy. Jeżeli sytuacja się nie poprawi, planujemy wysłać część na urlopy bezpłatne. Dalsze zwolnienia? Są bardzo prawdopodobne, bo niemal nic nie sprzedajemy. Mogą dojść nawet do jednej trzeciej załogi" - mówi członek zarządu dolnośląskiej firmy produkującej sprzęt grzewczy.

Jeśli prognozy ekonomistów się sprawdzą, W sumie bez pracy może być 2,6 mln osób, a Polska pod względem zatrudnienia cofnie się do maja 2006 r. "To czarny scenariusz, ale " - mówi ekonomista z BRE Banku Ryszard Petru.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj