Na nie lada poświęcenie zgodzili się urzędnicy z Lublina. Uzbrojeni w krótkie spodenki i niezbyt ochronne T-shirty ruszyli na spotkanie z największym wrogiem człowieka - komarem. Dla dobra mieszkańców sprawdzą czy akcja likwidacji owada powiodła się.
Kim są śmiałkowie? To oni dostali zadanie sprawdzenia czy zeszłotygodniowe opryski przeciw komarom powiodły się.
”Jeśli dopadnie mnie jeden komar, to jeszcze wszystko w porządku. Ale jeśli się pojawi drugi, to znaczy, że opryski danym terenie były nieskuteczne i wykonawca musi je powtórzyć na własny koszt” - mówi Marcin, który patrolował ścieżkę rowerową wzdłuż Bystrzycy.
Żeby było sprawiedliwie ulice miasta sprawdza też Tomasz Karło, przedstawiciel firmy, która prowadziła opryski.
. W zeszłym roku na 10 proc. terenów opryski musiały być powtórzone.
Patrole kuso ubranych panów spenetrują wszystkie zakamarki Lublina. Miasto za walkę z krwiopijcami wyda 60 tys. złotych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl