Czyżby stare powiedzenie - obiecanki cacanki - znów było aktualne? Rząd obiecywał pomoc dla ofiar katastrofy w hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Przedwczoraj wiceminister polityki społecznej Bogdan Socha publicznie chwalił się, ile to pieniędzy poszło na ten cel. Tymczasem to nieprawda! Ludzie są oburzeni. Większość z nich mówi, że nie dostała ani grosza. "Gdybym liczyła na polityków, już dawno nie miałabym co jeść" - wzdycha kobieta, której rodzina ucierpiała.
Wiceminister pracy i polityki społecznej Bogdan Socha chwalił się, że rząd przeznaczył do tej pory na pomoc poszkodowanym ponad milion złotych. Puścił wizje
wyobraźni do tego stopnia, że przyznał nawet specjalne renty 44 dzieciom ofiar katastrofy. "Będą je pobierać aż do osiągnięcia pełnoletności albo do 25. roku życia, jeśli będą się
uczyły"- mówił wiceminister.
Tyle tylko, że nic z tego. Nikt z poszkodowanych ani rodzin ofiar nie zobaczył do tej pory na oczy ani grosza z zapowiadanej pomocy. Większość z nich żali się, że nie dostała ani grosza od rządu. Ludzie nie mają wątpliwości, że deklarowana pomoc tak naprawdę była tylko elementem kampanii politycznej.
28 stycznia tego roku pod gruzami hali Międzynarodowych Targów Katowickich zginęło 65 osób, a ponad 100 zostało rannych. Zabici i ranni byli głównie hodowcami gołębi, którzy przyjechali na doroczną wystawę.
Tyle tylko, że nic z tego. Nikt z poszkodowanych ani rodzin ofiar nie zobaczył do tej pory na oczy ani grosza z zapowiadanej pomocy. Większość z nich żali się, że nie dostała ani grosza od rządu. Ludzie nie mają wątpliwości, że deklarowana pomoc tak naprawdę była tylko elementem kampanii politycznej.
28 stycznia tego roku pod gruzami hali Międzynarodowych Targów Katowickich zginęło 65 osób, a ponad 100 zostało rannych. Zabici i ranni byli głównie hodowcami gołębi, którzy przyjechali na doroczną wystawę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
