"Wspaniałe są komunikaty i zdjęcia uratowanych i dochodzących do siebie tygrysów. Przeczytałem, że poznańskie ZOO zwróciło się do wszystkich z apelem o wsparcie finansowe. Chodzi nie tylko o pomoc w obecnej sytuacji, jest także pomysł na przyszłość, aby stworzyć azyl dla zwierząt, które mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Wymieniono nawet konkretną kwotę – 6 mln złotych, do zebrania której gorąco, gorąco namawiam" - można przeczytać we wpisie Jurka Owsiaka. Dalej też: "Właśnie dowiedziałem się, że Nagroda imienia Andrzeja Wajdy, którą otrzymałem blisko rok temu, łączy się także z gratyfikacją finansową, jaką właśnie mam odebrać. Postanowiliśmy wraz z Dzidzią, że w całości chcemy ją przeznaczyć na fundusz poznańskiego ZOO".

Sprawa dotyczy transportu 10 tygrysów z Włoch do Dagestanu - republiki Federacji Rosyjskiej. Ciężarówka ze zwierzętami utknęła na przejściu granicznym w Koroszczynie (woj. lubelskie). Jeden z tygrysów padł, dziewięć pozostałych - w bardzo złym stanie - przewieziono do ogrodów zoologicznych. Siedem osobników trafiło do Poznania, dwa do Człuchowa (woj. pomorskie).

Jarosław Przybylski, lekarz weterynarii z poznańskiego ogrodu zoologicznego, powiedział w sobotę PAP, że kondycja zwierząt poprawiła się, szczególnie stan zdrowia psychicznego. Chodzą, ruszają się w kotnikach, jest zdecydowana poprawa - wyjaśnił.

Nawet Samson, jeden z najbardziej zestresowanych, zachowuje się jak domowy kotek. Leży brzuszkiem do góry i łapkami do góry, to piękny obraz – powiedział weterynarz. Samson, to ten sam tygrys, który w czasie czwartkowego wyładunku w poznańskim ogrodzie był tak agresywny, że dyrekcja ogrodu była zmuszona poprosić policję o asystę antyterrorystów z długą bronią.

Normalnie rozładunek zwierząt odbywa się bez immobilizacji, bez sedacji. Ale z uwagi na stres tych zwierząt, niepewność (co do stanu - PAP) klatek w jakich przyjechały, musiałem usypiać każde zwierzę indywidualnie i na noszach wynosić do kotników, czyli tam, gdzie dzisiaj przebywają – powiedział Przybylski.

Dodał, że zdecydowaną poprawę widać nawet u tygrysicy Softi. U niej mamy do czynienia z zapaleniem górnych dróg oddechowych – powiedział weterynarz. Do tej pory tygrysica jako jedyna z siódemki nie przyjmowała pokarmów. Dzisiaj już je – poinformował. Softi otrzymała antybiotyk podany domięśniowo, teraz jej stan polepszył się na tyle, że kolejne leki będą jej podawane doustnie.

Weterynarz dodał, że wszystkie tygrysy były bardzo odwodnione z uwagi na warunki, w jakich były przewożone i trzymane przez kilka dni. Te klatki były "bezobsługowe", tam były miski, do których można było wlewać wodę tylko za pomocą węża – tłumaczył Przybylski.

Przybylski powiedział, że zwierzęta będą dochodziły do pełni sił przez kilka, kilkanaście dni. Są wychudzone, mają atrofię mięśniową, z uwagi na to, że były (trzymane) w złych warunkach przed transportem, w małych klatkach. Mają po prostu zanik mięśni. Potrzebują ruchu, odpowiedniego żywienia. Złe żywienie było przyczyną śmierci tego jednego osobnika na granicy – tłumaczył.

Softi, Gogh, Kan, Merida Waleczna, Aqua, Toth i Samson, to imiona, jakie tygrysom nadali pracownicy poznańskiego zoo.

Zoo w Człuchowie (woj. pomorskie), do którego trafiły dwa najsilniejsze osobniki z transportu poinformowało w mediach społecznościowych, że stan obu tygrysów jest stabilny. Na dzień dzisiejszy jedzą i śpią, śpią i jedzą - przekazało zoo.

Transport 10 tygrysów dotarł na przejście graniczne w Koroszczynie w sobotę 26 października. Jak informował Główny Inspektorat Weterynarii, zwierzęta zostały wysłane z Włoch 22 października z zamiarem przewiezienia do Dagestanu, republiki Federacji Rosyjskiej.

Transport został przepuszczony przez polskie służby graniczne, przewożący tygrysy mężczyźni przedstawili dokumenty wymagane w Unii Europejskiej przy przewożeniu zwierząt objętych ochroną na mocy Konwencji Waszyngtońskiej. Białoruskie służby graniczne odmówiły jednak wjazdu na teren Białorusi, ponieważ brakowało wymaganych w tym kraju urzędowych certyfikatów weterynaryjnych wystawionych przez włoskie służby weterynaryjne, a dodatkowo kierowcy nie mieli aktualnych wiz. Ciężarówka z tygrysami została cofnięta, umieszczona na terminalu w Koroszczynie. Jeden z tygrysów zdechł.

Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie) postawiła organizatorowi transportu, obywatelowi Federacji Rosyjskiej Rinatowi V. zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Według śledczych mężczyzna zorganizował transport tygrysów w nieodpowiednich dla nich warunkach, w klatkach ograniczających swobodę, nie zapewnił odpowiedniej ilości pokarmu i dostępu do wody, w wyniku czego jeden z tygrysów padł.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Złożył wyjaśnienia, których treści prokuratura nie ujawnia. W piątek decyzją sądu w Białej Podlaskiej Rinat V. został tymczasowo aresztowany.