Reporter telewizji TVN24 mówi, że sprawa pożaru w Gdynii jest tajemnicza. Fakt, że w mieszkaniu był pożar, wyszedł na jaw dopiero, gdy weszli do niego zawiadomieni przez rodzinę kobiet strażacy. Wtedy jednak było już po wszystkim. Na zewnątrz domu nie było żadnych śladów ognia. Niczego niepokojącego nie zauważyli też sąsiedzi. Kobiety już nie żyły.

Przyczyny pożaru i śmierci kobiet, z których jedna miała 92 lata, wyjaśnią biegli. Jednak według strażaków, najbardziej prawdopodobne jest zaczadzenie.

To jednak nie pierwszy pożar w święta, w którym ktoś zginął. W nocy w miejscowości Kolonia Piotrków na Lubelszczyźnie w ogniu zginęła 91-letnia kobieta. Strażacy otrzymali zgłoszenie tuż po godzinie 1. w nocy. Spłonęła połowa domu i dach. Budynek jest jednak kompletnie zniszczony. Najprawdopodobniej ktoś zaprószył ogień.

"Kobieta była sama w domu. Domownicy wyszli wówczas na pasterkę. Kiedy wracali budynek już płonął" - powiedział oficer dyżurny komendy wojewódzkiej straży pożarnej w Lublinie st.kpt. Mariusz Dyś.