Dopytywany o to, czy od poniedziałku branża gastronomiczna będzie zamrożona, ekspert odpowiedział: - Taki jest plan. Jeżeli ktoś był w pubie czy restauracji w sobotni wieczór to dokładnie wie, o co chodzi. To zaproszenie wirusa do bardzo dużej transmisji – dodał profesor. Gość Radia ZET zaznaczył, że należy wprowadzić zdecydowane kroki i dodał, że nie zazdrości premierowi, że musi podejmować taką decyzję.

Reklama

Najgorszy scenariusz w walce z pandemią? - Taki, że będziemy musieli uruchamiać szpitale tymczasowe – odpowiedział główny doradca premiera ds. walki z pandemią.

Profesor podkreślił, że na początku nie był entuzjastą budowania tzw. szpitali polowych, bo wydawało mu się, że epidemia może być wyhamowana. - Próbujemy nie dopuścić do pakowania ludzi do szpitali tymczasowych. Na pewno jest dużo większe ryzyko zgonu, jeśli dochodzi do masowych zakażeń. Personelu może nie starczyć. Personel też choruje – komentował ekspert. Dodał, że „jeżeli będzie jedna pielęgniarka na 10 łóżek, to ona nie przełoży chorych dwa razy z brzucha na plecy w ciągu godziny”.

Pytany o to, kiedy i czy możemy spodziewać się odwrotu koronawirusa, prof. Horban odpowiada, że jeżeli wprowadzane środki zaradcze odniosą skutek, to w ciągu dwóch tygodni sytuacja powinna się ustabilizować. - Jeśli to się uda, to już w połowie jesteśmy w ogródku - dodał.

Gość Radia ZET zaznaczył, że jeżeli ludzie wrócą do normalnej aktywności, to znów dojdzie do wzrostu zakażeń.

ZOBACZ AKTUALNĄ MAPĘ ZAKAŻEŃ>>>