Zrezygnowano z wielu imprez masowych, które tradycyjnie odbywały się tego dnia. W Kijowie nie będzie spotkania weteranów w Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a w Doniecku świątecznego koncertu. Władze obawiają się, że może dojść do prowokacji, na przykład pobicia weteranów, które później wykorzystają rosyjskie media, aby mówić o tym, że w Kijowie rządzą faszyści.

Naczelnik kijowskiej milicji Jurij Moroz powiedział, że porządku w stolicy będą pilnowały 3 tysiące funkcjonariuszy. Mamy rezerwy, myślę, że sytuację będziemy mieć pod kontrolą. Takie zamieszki, jak w Odessie się nie powtórzą. Gwarantuję - zapewnił.

Funkcjonariuszom pomagają członkowie Samoobrony Majdanu. Już na początku maja zaczęto budować nowe posterunki przy wjazdach do stolicy, gdzie kontrolowane są samochody, przede wszystkim jadące z południa i wschodu.

W blokach mieszkalnych wiszą ogłoszenia, aby zgłosić na milicję, jeśli ktoś zauważył coś podejrzanego. Istnieje obawa, że do stolicy zwieziono prowokatorów, którzy dziś będą starali się wywołać zamieszki.