Dziennik Gazeta Prawana logo

Putin po cichu przyłącza do Rosji kolejny region. Najpierw Krym, potem Osetia...

18 marca 2015, 20:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Władimir Putin
Władimir Putin/PAP/EPA
Prezydent Rosji Władimir Putin i przywódca Południowej Osetii, Leonid Tibiłow, podpisali w środę umowę o współpracy i integracji. To pierwszy krok w stronę przyłączenia separatystycznego gruzińskiego obwodu do Rosji. Wymowne jest to, że do podpisania umowy doszło dokładnie w pierwszą rocznicę rosyjskiej aneksji Krymu.

Porozumienie zawarte między Rosją a samozwańczą republiką Południowej Osetii dotyczy współpracy w zakresie obronności i bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, sfery gospodarczej i humanitarnej oraz spraw społecznych. Traktat przewiduje również wzajemnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa i stabilności w regionie Kaukazu Południowego. Tak w oficjalnym tonie ogłasza agencja informacyjna RIA "Novosti". Co to oznacza? Zdaniem ekspertów to krok stronę wcielenia republiki do Rosji.

Południowa Osetia i Abchazja ogłosiły swoją niepodległość od Gruzji, której były częścią, w sierpniu 2008 roku. Po zakończeniu wojny gruzińsko-rosyjskiej Gruzja nie odzyskała już kontroli nad odszczepieńczymi regionami. Po prawie 7 latach Osetię Południową jako niepodległe państwo uznaje zaledwie kilka krajów na świecie, między innymi Rosja, Nikaragua, Wenezuela i Vanuatu.

Specjaliści od polityki wschodniej od początku podejrzewali, że prędzej czy później Rosja doprowadzi do aneksji obu regionów, których samodzielny byt nie ma sensu.

Symboliczne jest to, że do podpisania umowy o integracji doszło akurat w rocznicę aneksji Krymu. Rocznica była w Moskwie obchodzona bardzo hucznie, z tej okazji zorganizowano koncert i wielotysięczną manifestację poparcia dla rosyjskiego Krymu.

Wojnę w Gruzji i na Ukrainie wiele łączy. Rosja zastosowała w obu przypadkach podobny mechanizm - wspierania odszczepieńczych tendencji wśród mieszkańców separatystycznych regionów i elementu militarnego. Dzisiaj wojna w Gruzji jest odbierana jako test, który Rosja przeprowadziła 7 lat temu na Unii Europejskiej. I który Unia oblała.

(Francja pełniła wówczas rotacyjną prezydencję w UE) – przyznaje w rozmowie z dziennik.pl jeden z dyplomatów unijnych. Teraz stosowany jest podobny mechanizm na Ukrainie. Jest ryzyko, że ceną za pokój będzie aneksja nie tylko Krymu, ale także i wschodniej części Ukrainy.

– dodaje litewski europoseł Gabrielius Landsbergis. A następne w kolejności mogą być kraje nadbałtyckie i przede wszystkim Mołdawia. Tu mógłby zostać zrealizowany mechanizm podobny do ukraińskiego i gruzińskiego: przy pomocy uznania niepodległości separatystycznego Naddniestrza.

Szkoda, że przez zamach terrorystyczny w Tunezji osetyńsko-rosyjska umowa nie została zauważona przez media.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj