Niemieccy komentatorzy nie wykluczają też, że Wielka Brytania pozostanie w UE.
"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że nie ma żadnego ważnego powodu, by rozpoczynać "w pośpiechu" negocjacje o wyjściu z UE. - uważa Nikolas Busse.
- przyznaje komentator. Podkreśla, że politycznym przesłaniem nadchodzącym nie tylko z Wielkiej Brytanii jest to, że obywatele chcą "mniej, a nie więcej Brukseli".
- zaznacza Busse. Jego zdaniem zwołanie spotkania sześciu krajów założycieli w Berlinie i gadanie o "zróżnicowanych poziomach ambicji" było niemądrym posunięciem, ponieważ stworzono w ten sposób wrażenie, szczególnie w Europie Wschodniej, że będzie budowana Europa ograniczona do krajów tworzących jej trzon. - pisze komentator "FAZ".
Do sporu o tempo negocjacji z Londynem nawiązuje też wydawany w Berlinie "Tagesspiegel". - krytykuje Ruth Ciesinger. W przeciwieństwie do Angeli Merkel Martin Schulz i Jean-Claude Juncker domagają się szybkiego Brexitu "szkodząc w ten sposób Europie".
Komentatorka przyznaje, że frustracja panująca w Brukseli i wśród proeuropejskich rządów "musi być gigantyczna". Jednak Wielka Brytania musi także, po prawdopodobnym Brexicie, pozostać bliskim partnerem UE chociażby w NATO, w ONZ i w europejskiej polityce bezpieczeństwa. - pyta Ciesinger.
"Tagesspiegel" zwraca uwagę, że kanclerz Merkel rozumie, iż przede wszystkim Niemcy muszą obecnie działać w sposób umiarkowany, co nie wyklucza twardych negocjacji.
"Sueddeutsche Zeitung" wskazuje na zawirowania w polityce wewnętrznej wywołane przez Brexit. - pisze Christian Zaschke zwracając uwagę, że sytuacja ta jest zimnym prysznicem dla mieszkańców Wysp.
Zdaniem autora komentarza cała nadzieja sił proeuropejskich jest w Partii Pracy. - ocenia komentator.
- spekuluje Zaschke.
"Die Welt" uważa, że głosowanie za Brexitem było "rachunkiem za wszechwładzę Brukseli". Brytyjczykom zarzuca się teraz, że są głupi, uparci, mają klapki na oczach, są zwróceni ku przeszłości, antyeuropejscy i aspołeczni, a Juncker piętnuje ich jako dezerterów - pisze Stefan Aust.
Tymczasem uruchomienie przycisku "ucieczki" było przede wszystkim rachunkiem za "coraz bardziej nieprzejrzystą politykę Brukseli - wszechwładzę biurokracji".
Projekt europejski przetrwa wyjście Brytyjczyków - pisze Aust. - konkluduje komentator "Die Welt".