Dziennik Gazeta Prawana logo

Aneks o WSI to wielki ból głowy prezydenta

9 kwietnia 2008, 01:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paweł Reszka w dzienniku
Paweł Reszka w dzienniku/Inne
Prezydent powinien powiedzieć jasno, kiedy ujawni aneks do raportu o WSI, albo wreszcie przyznać, że go nie ujawni nigdy, bo nie ufa Antoniemu Macierewiczowi. Wszystko jest lepsze od chowania głowy w piasek - pisze Paweł Reszka w DZIENNIKU.

Ktoś złośliwy mógłby postawić tezę, że Lech Kaczyński ma ostatnio kłopoty z szybkim czytaniem. Antoni Macierewicz dostarczył do pałacu liczący około 800 stron aneks 153 dni temu. Skoro tak, to elementarna matematyka mówi, że prezydent (wraz z wąskim gronem współpracowników) studiuje po 5 stron dziennie. Przeczytanie pierwszej części raportu o WSI poszło prezydentowi wartko, o niebo sprawniej.

Zdaje się, że nie chodzi więc o szybkość, ale o problem z autorem. Prezydent miał prawo nabrać do twórczości Macierewicza dystansu. Pamiętamy, że w pierwszym tomie raportu Andrzej Grajewski był jednym ze szwarccharakterów. A dziś wiadomo, że nawet prezes PiS uznaje umieszczenie go w tej roli za niesprawiedliwą nadinterpretację. W dodatku inne czarne charaktery też się oczyszczają - skutecznie, choć trochę wolniej, bo na drodze sądowej. Prezydentowi, który swoim nazwiskiem i godnością urzędu firmował raport, musi być w tej sytuacji niewygodnie.

Stąd można przypuszczać, że zwleka z odtajnieniem drugiej części. Albo nie ufa Macierewiczowi i boi się skandalu, albo uznaje, że treści zawarte w aneksie są publicystyką niepopartą przekonującymi dowodami i ujawnienie ich naraziłoby głowę państwa na drwiny ze strony opozycji.

Czy może być inne wyjaśnienie? Przecież aneks - według słów samego Antoniego Macierewicza - miał demaskować, przede wszystkim afery gospodarcze. Jeśli tak, to wszyscy chętnie przeczytamy o patologiach, jakie drążyły III RP! Z przyjemnością dowiemy się, że odpowiedzialnymi za skandale są: Lech Wałęsa i trzej ministrowie obrony: Janusz Onyszkiewicz, Jerzy Szmajdziński i Bronisław Komorowski. Proszę bardzo, niech staną przed Trybunałem Stanu. Niech zostaną potępieni, jeśli Macierewicz znalazł wystarczające do tego przesłanki.

Prezydent nie może przedłużać swojego milczenia. Nie może przeciągać decyzji o odtajnieniu aneksu w nieskończoność. Pięć miesięcy to wystarczająco długo. Mamy prawo dowiedzieć się, czy Antoni Macierewicz znalazł układ, czy też spaprał robotę. Najwyższy czas.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj