"Nikt nie analizuje treści tych opinii, liczy się sam fakt ich powstania, to się nagłaśnia" - żalił się Zbigniew Ćwiąkalski w TVN24. "Jest mi obojętne, gdzie lub kto wykorzystuje moją opinię. Ważne, żeby ta opinia była uczciwa" - tłumaczył.

DZIENNIK napisał dzisiaj, że w środowisku adwokatów od dawna krążyły plotki, że Ćwiąkalski pisał ekspertyzy dla Dochnala. Minister zapytany o to wprost, odpowiedział, że nic takiego nie napisał. Ale w sądowych aktach sprawy Dochnala i jego współpracownika Krzysztofa P. opinia Ćwiąkalskiego się znajduje.

Analiza dotyczy art. 229 kodeksu karnego i jest korzystna dla obu oskarżonych. Wynika z niej, że jeśli lobbyści sami ujawnili prokuratorom fakt wręczania łapówek, to nie powinni być za to karani. Ma to duże znaczenie w przypadku Dochnala, który opowiadał śledczym o korumpowaniu urzędników i sam siebie obciążał.

"Ta opinia dotyczy teoretycznego zagadnienia tzw. czynu ciągłego i w żadnym miejscu nie odnosi się do konkretnej sprawy Marka Dochnala" - tłumaczył minister. Jego słowa potwierdza adwokat Wanda Marciniak, która broni Krzysztofa P.

"Wybrałam profesora Ćwiąkalskiego, gdyż jest wybitnym specjalistą. Nie wiedział, w jakiej sprawie pisze opinię. Nie miałam obowiązku go o tym informować. Chodziło o interpretację przepisu, a nie o konkretną sprawę. Profesor Ćwiąkalski wystawił fakturę, ja zapłaciłam" - twierdzi Marciniak.

Wcześniej spod pióra Ćwiąkalskiego wyszła opinia korzystna dla Ryszarda Krauzego.

Minister zapewnia, że jest gotów w każdej chwili oddać się do dyspozycji premiera i - jeśli będzie taka potrzeba - zrezygnować z funkcji. "Ja naprawdę nie jestem przyspawany do stołka" - stwierdził.

Ćwiąkalski: Jestem zagrożeniem dla układu

Minister sprawiedliwości na oskarżenia opozycji odpowiada atakiem. "Jestem zagrożeniem dla pewnego układu, bo ujawniam sprawy poprzedniej ekipy" - stwierdził Zbigniew Ćwiąkalski.

W ten sposób odpowiada na krytykę, jaka padła pod jego adresem z ust jego poprzednika Zbigniewa Ziobry. "Z rozbawieniem obserwuję, jak były minister stroi się w szaty obrońcy demokracji" - komentował szef resortu. "Komisja śledcza będzie miała w tej sprawie pole do popisu" - dodał.