"A dlaczego prezydent zapomniał o Pawle Zyzaku" - tak prof. Tomasz Nałęcz komentuje przyznanie przez Lecha Kaczyńskiego państwowych odznaczeń czołowym pracownikom IPN. Jego zdaniem wyróżnieni historycy obdzierają z czci i honoru wrogów PiS. "I za to zostali nagrodzeni" - mówi Nałęcz.
- mówi były wicemarszałek Sejmu. Na poważnie dodaje jednak, że prezydent po raz kolejny demonstracyjnie obwieścił, iż utożsamia dobro Polski z dobrem PiS. "Prezydent najwyraźniej uważa i pokazał to już wielokrotnie, że to co dobre dla PiS, jest według niego jednocześnie dobre dla Polski".
>>>IPN w ogniu brutalnej walki politycznej
Swoją decyzją prezydent podważył ideę wolności i niezależności badań historycznych Instytutu" - mówi Nałęcz, profesor historii na Uniwersytecie Warszawskim. Dodaje, że prezes Kurtyka i jego współpracownicy tak kierują badaniami, by przeciwnicy braci Kaczyńskich wypadli jak najgorzej. "Chodzi im o to, by obedrzeć ich z czci i honoru. I za to zostali nagrodzeni" - kończy Nałęcz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|