"Agnieszka P. stoi wśród kilkudziesięciu osób na tej fotografii. Nie stoi nawet blisko mnie. Ja tego zdjęcia nie pamiętam. Ja większości tych osób nie znam, bo to nie możliwe" - powiedział Janusz Palikot na konferencji prasowej.
>>> Zdjęcie, które obnaża kłamstwo Palikota
I dodał z wielką werwą, że to "zdjęcie jest rozgrzeszające". Tłumaczył, że to logiczne, że ktoś - kto angażował się jako wolontariusz w przygotowania do wyborów - potem wpłacił pieniądze na jego kampanię do parlamentu.
I nie byłby sobą, gdyby nie odbił piłeczki. - powiedział.
7 lipca 2005 r., Kazimierz Dolny nad Wisłą. Szkolenie kandydatów PO i osób pracujących w sztabie wyborczym. Na zdjęciu, do którego dotarli reporterzy "Teraz my", widać uśmiechniętego Janusza Palikota. Niżej, po prawej stronie, jest Tymczasem poseł zapewniał, że darczyńców do niedawna w ogóle nie widział.
Ale to nie koniec. Jak informuje TVN, na szkoleniu był też Roman B., który na kampanię Palikota wpłacił ponad 12 tys. zł.
>>> Jest taśma kompromitująca Palikota
Sprawa finansowania kampanii Janusza Palikota powróciła po ujawnieniu nagrań z rozmowy z Dariuszem Piątkiem, lubelskim radnym PO. Dzięki temu został w 2005 roku posłem.
Palikot idzie do sądu
Palikot spełnił także swoje groźby i To on - potajemnie nagrywany - opowiedział o tym, jak Palikot finansował swoją kampanię wyborczą. Miał on rozdawać pieniądze studentom oraz emerytom, a ci wpłacali je na jego komitet wyborczy.
Palikot domaga się także sprostowania od "Gazety Polskiej", która ujawniła taśmy mające go skompromitować.