Dziennik Gazeta Prawana logo

Orędzie prezydenta skłóciło sprzątaczki

22 maja 2009, 20:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Orędzie prezydenta skłóciło sprzątaczki
Inne
Minister Jacek Rostowski włożył sobie długopis do nosa podczas prezydenckiego orędzia. Poseł PO Kazimierz Kutz nie wstał, gdy na salę wszedł Lech Kaczyński. Sejmowa gorączka udzieliła się także sprzątaczkom. "Co on chrzani?" - rzuciła jedna z nich w stronę telewizora. "Chrzanić to zaraz będzie Tusk!" - ripostowała jej koleżanka.

Było tuż po godzinie 10, gdy do gmachu Sejmu wszedł Lech Kaczyński ze swoją świtą. Natychmiast wyludniły się korytarze. Dziennikarze i politycy pobiegli na salę posiedzeń. Nikt nie wiedział do końca, czego się spodziewać po nieoczekiwanym orędziu prezydenta.

>>> Starcie Kaczyńskiego z Tuskiem. O gospodarkę

Gdy Lech Kaczyński wszedł na salę, . "To skandal, my wstaliśmy wszyscy, nawet gdy do Sejmu przyszedł Lech Wałęsa, a to w końcu były prezydent" - oburzał się jeden z posłów PiS. Gdy prezydent zaczął przemawiać, Kutz poszedł jeszcze dalej. Ostentacyjnie rozłożył gazetę i zabrał się do lektury.

Większość słucha uważnie. Premier skupiony. Co chwila jednak nerwowo stuka palcami o oparcie fotela. Co innego minister finansów Jacek Rostowski. Cały czas nerwowo chichocze i bawi się długopisem. W ławach Platformy nerwowość. "Panie prezydencie, proszę pamiętać, że jest pan prezydentem wszystkich Polaków" - pokrzykuje posłanka Elżbieta Łukacijewska. Prezydent nie reaguje jednak na zaczepki.

>>> Oto szczegóły prezydenckiego orędzia

W tym samym czasie kilkadziesiąt metrów dalej, w sejmowej palarni, robi się tłoczno. W miejscu zwykle okupowanym przez dziennikarzy i polityków zbiera się grupa sejmowych sprzątaczek. "Co on chrzani?" - rzuca jedna z nich w stronę telewizora. - broni prezydenta jedna z jej koleżanek. Ta jednak nie ustępuje. "On się w ogóle na ekonomii nie zna" - kwituje i opuszcza pomieszczenie.

Przemówienie trwa ponad 30 minut. Prezydent natychmiast opuszcza gmach Sejmu żegnany owacją z ław PiS. Pojedyncze brawa odzywają się także ze strony lewicy. Marszałek ogłasza przerwę. W tym czasie premier z ministrem finansów mają przygotować swoje riposty.

Posłowie tłumnie wylegają na korytarz. "Wystąpienie prezydenta byłoby bardzo dobre, gdyby Lech Kaczyński był posłem PiS występującym na komisji gospodarki" - mówi nam minister rolnictwa Marek Sawicki. Obok przechodzi jego kolega z rządu. - rzuca pod adresem prezydenta.

>>> Przeczytaj, jak Tusk odpowiada prezydentowi

Politycy PiS nie tracą rezonu. "Tusk sobie z nim nie poradzi" - prorokują. A Marek Suski głośno deklaruje: Mija go jeden z polityków Platformy. "Lekceważył? To jego brat Jarosław go lekceważył, bo nawet na sali go nie było" - śmieje się.

Po prezydencie głos zabrał i premier, i minister finansów. Ale emocje w sejmowych ławach wróciły wtedy, gdy zaczęła się debata. W imieniu PiS nieoczekiwanie głos zabrał Jacek Kurski. Wyliczał nieścisłości w przemówieniu premiera. Ale poległ w starciu z prowadzącym obrady wicemarszałkiem Stefanem Niesiołowskim. Gdy zamiast prostować, wszedł w zbyt daleko idącą polemikę, Niesiołowski wyłączył mu mikrofon. Kurski odszedł wyraźnie rozżalony, bo to mogły być jego ostatnie słowa w tym Sejmie. Kandyduje bowiem do europarlamentu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj