W ubiegłym tygodniu sąd posłał na trzy miesiące do aresztu dwóch znanych warszawskich adwokatów: Roberta D. oraz Andrzeja P. Obaj zostali zatrzymani w głośnej aferze w związku ze sprawą dotyczącą posługiwania się fałszywą dokumentacją medyczną. Dzięki taki zaświadczeniom, ich klienci mogli unikać odsiadki, nie stawiać się na rozprawy w sądzie. Razem z adwokatami za kratki powędrował Lew Rywin oraz kilku gangsterów.
>>>Adwokaci ze sprawy Rywina zawieszeni
W niedzielę zatrzymania komentowali warszawscy adwokaci, którzy zebrali się na dorocznym zjeździe. Jako pierwszy wystąpił Ziemisław Gintowt, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej. I choć zapowiedział, że nie ma zamiaru odnosić się i komentować ostatniej afery, w którą zamieszani są przedstawiciele warszawskiej palestry, to jednak... się do niej odniósł. "Mówił, że . Gintowt ocenił, że jest to areszt wydobywczy" - relacjonuje nam jeden z uczestników niedzielnego zjazdu.
>>>Afera Rywina: Kolejny adwokat aresztowany
Z kolei mecenas Piotr Kruszyński twierdził, że za zły obraz palestry w dużym stopniu odpowiadają media. Od tabloidów po opiniotwórcze tytuły, wśród których wymienił DZIENNIK oraz "Gazetę Wyborczą". Jak dowodził, wylewają one kubły pomyj na adwokaturę. "To , jedni szukają winnych w prokuraturze, inni w mediach" - ocenia mecenas Jerzy Naumann, który na tym samym zjeździe apelował, by korporacja w obronie aresztowanych adwokatów nie nadużywała zasady domniemania niewinności. W sobotę zapadła decyzja sądu dyscyplinarnego o zawieszeniu Roberta D. i Andrzeja P. Oparto ją na oficjalnie przekazanych informacjach z prokuratury. - powiedział DZIENNIKOWI Naumann.