Nasi rozmówcy mówią, że niebawem odejść ma również osoba numer dwa w świecie służb specjalnych i bliski znajomy Bondaryka. To Andrzej Parafianowicz, wiceminister finansów nadzorujący wywiad skarbowy.

Reklama

Generał Bondaryk był najdłużej urzędującym szefem ABW. Także kadencja żadnego szefa Urzędu Ochrony Państwa, poprzednika agencji, nie trwała tak długo.

Według komunikatu, który pojawił się wczoraj po południu na stronach kancelarii premiera, obowiązki szefa ABW pełnić będzie teraz dotychczasowy zastępca Bondaryka Dariusz Łuczak.

Nie postawiłbym złotówki, że otrzyma nominację. Pochodzi z Białegostoku, jak generał Bondaryk. Pracowity facet, który zajmował się kontrwywiadem i przestępstwami ekonomicznymi, ale zbyt blisko związany z odchodzącym Bondem – komentuje jeden z członków sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

Na łamach DGP na początku 2012 r. jako pierwsi pisaliśmy, że do dymisji szefa ABW może dojść przez jego negatywną ocenę reformy służby forsowanej przez rząd.

Bondaryk przez ostatnie dwa lata przeprowadził wiele zmian w strukturze agencji. Powołał delegaturę warszawską, zreorganizował piony w centrali, m.in. budując komórki zajmujące się bezpieczeństwem energetycznym (gazem łupkowym oraz energią atomową). W ostatnich miesiącach wymienił również swoich wieloletnich zastępców: Pawła Białka (trafił do rady nadzorczej Orlenu), Jacka Mąkę (będzie pracował w Orange) i Zbigniewa Skorżę.

Premier Tusk uznał jednak, że to niewystarczające, i powierzył ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Cichockiemu i ministrowi obrony Tomaszowi Siemoniakowi opracowanie nowego kształtu służb.

ABW powinna być w większym stopniu służbą informacyjną – wynikało ze zdawkowych zapowiedzi premiera, który przy okazji afery Amber Gold krytykował działanie agencji. Wtedy jednak Bondaryk odparł zarzuty, publikując przekonujące kalendarium działań w tej sprawie swoich funkcjonariuszy. Wynikało z niego, że zareagowali oni natychmiast, gdy piramida finansowa zainwestowała w linie lotnicze OLT, czyli gdy znalazła się w obszarze ustawowych zadań służby.

Nie dziwię się, że Bondaryk nie dał z siebie zrobić kozła ofiarnego. Myślę, że wtedy rozeszły się ostatecznie jego drogi z premierem, a jego los został przesądzony – mówi nasz informator związany z sejmową komisją ds. służb specjalnych i dodaje: Jestem również przekonany, że jest kilka śledztw w ABW, które mogą popsuć PR ekipie rządzącej.

Według założeń duetu Cichocki – Siemoniak, który jest odpowiedzialny za rekomendacje do reformy służb specjalnych, ABW miałaby stracić uprawnienia do prowadzenia śledztw i zająć się jedynie zdobywaniem informacji drogą operacyjną oraz z jawnych źródeł i ich analizowaniem.

Reklama

Kto zastąpi Bondaryka? Na giełdzie nazwisk, która trwa od wiosny, pojawia się najczęściej Adam Maruszczak, obecny dyrektor policyjnego Centralnego Biura Śledczego. To prawdopodobne o tyle, że sukcesem okazało się powierzenie byłemu szefowi CBŚ Pawłowi Wojtunikowi naprawy Centralnego Biura Antykorupcyjnego po czasach kierowania nim przez Mariusza Kamińskiego. Spekuluje się, że Bondaryka mógłby też zastąpić Maciej Klepacz, zastępca Wojtunika w CBA. Ma on tę przewagę, że blisko współpracował z ministrem spraw wewnętrznych Jackiem Cichockim.