PiS chce powołania komisji śledczej do zbadania zarzutów wobec Jana Krzysztofa Bieleckiego. Według tygodnika "Sieci", szef Rady Gospodarczej przy premierze lobbował za rosyjską firmą, która chciała zainwestować w tarnowskich Azotach.

Reklama

Przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak, przypomniał w Jedynce, że jego partia złożyła już wniosek o powołanie sejmowej komisji. Podkreślił, że sprawa jest ważna, gdyż Bielecki jest szefem instytucji doradzającej premierowi Donaldowi Tuskowi. Ewentualne przejęcie przez Rosjan kontroli nad Azotami byłoby, zdaniem Błaszczaka, niebezpieczne dla polskiej gospodarki.

Azoty zużywają bowiem 20 procent dostarczanego do Polski gazu ziemnego i ich przejęcie przez Rosjan mogłoby zwiększyć uzależnienie naszego kraju od rosyjskich dostaw. Mariusz Błaszczak dodał, że Bielecki przyznał, iż rozmawiał z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Trzeba więc sprawdzić, czy nie doszło do lobbingu. Szef klubu PiS dodał, że choć koalicja rządowa ma większość w Sejmie, to są szanse na powołanie komisji, gdyż obóz rządowy traci spójność.

Wcześniej Jan Krzysztof Bielecki przypomniał w Jedynce, że już wczoraj dementował informacje tygodnika jako nieprawdziwe i oszczercze. Powiedział, że informacje "W sieci" są większą bzdurą, niż mgła smoleńska. Dodał, że przez trzy ostatnie lata w ogóle nie kontaktował się z rosyjskimi biznesmenami.
Mówiąc o ewentualnym powołaniu komisji śledczej, mającej zbadać tę sprawę, gość Polskiego Radia podkreślił, że byłaby to gra polityczna, obliczona na skompromitowanie premiera Donalda Tuska.