Dziennik Gazeta Prawana logo

Macron niewygodny dla PiS? Dlatego zaproszenie do Warszawy dostanie dopiero po wyborach

18 marca 2019, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron/Shutterstock
Na przeszkodzie polsko-francuskiej odwilży stoją wybory. PiS boi się, że wizyta prezydenta w Polsce może uderzyć w notowania partii.

Według naszego źródła w MSZ polska strona proponuje Paryżowi zorganizowanie wizyty Emmanuela Macrona w czerwcu. Ostatecznej daty jeszcze nie ustalono. Rozmowy trwają. W ocenie europosła PiS Ryszarda Czarneckiego czerwcowa data jest lepsza, bo pozwoli uniknąć zagrożenia, że wizyta stanie się jednym z etapów trwającego w Europie sporu ideologicznego. Warszawa i Paryż są jego stronami.

– mówi eurodeputowany PiS. Francja w ostatnich miesiącach zrobiła sporo, by poprawić mocno nadwyrężone stosunki z Polską.

– mówi nam osoba w rządzie. Na początku lutego Paryż zadeklarował, że jest gotowy poprzeć unijne rozwiązania mogące stanowić dużą przeszkodę dla projektu Gazpromu. To był przełomowy krok, z którego jednak Berlin nie mógł być zadowolony. Ostatecznie projekt dyrektywy przyjęto, ale z francusko-niemiecką poprawką nieco zmiękczającą jej zapisy.

– podkreśla nasz rozmówca. –.

Paryżowi zależy na rozwijaniu nowej polityki przemysłowej, która – jak słyszymy – może stać się ważnym elementem współpracy polsko-francuskiej. Już dzisiaj Warszawa wraz z Berlinem i Paryżem bierze udział w inicjatywie mającej na celu budowę baterii do samochodów, która jest częścią promowanej przez Francję nowej strategii przemysłowej dla Europy.

W Warszawie gościli niedawno francuscy ministrowie gospodarki oraz spraw europejskich. Takiego zagęszczenia wizyt z Paryża dawno nie było. Doszło do nich jednak jeszcze przed startem kampanii wyborczej. Dzisiaj wizyta francuskiego przywódcy mogłaby być ryzykowna. PiS obawia się, że Macron przyjechałby tu nie jako szef państwa, lecz lider ugrupowania niosącego na sztandarach troskę o losy europejskiej integracji.

Do tej pory liberalny Paryż za swojego głównego przeciwnika politycznego uważał eurosceptyczny Rzym. Wzajemne tarcia doprowadziły m.in. do wycofania francuskiego ambasadora z Włoch. Niewykluczone, że Macron mógłby wziąć na celownik również władze w Warszawie. Dlatego PiS woli dmuchać na zimne.

Strona francuska na razie nie odniosła się do doniesień na temat trudności z datą wizyty. Przypomina jedynie deklarację minister spraw europejskich Nathalie Loiseau, która goszcząc niedawno w Warszawie, poinformowała, że do wizyty Macrona w Polsce dojdzie najprawdopodobniej w pierwszej połowie tego roku.

Polsko-francuskie relacje nie układają się najlepiej od czasu sporu o przetarg na caracale. Za prezydentury Macrona doszło do kolejnych dwóch zatargów. Pierwszy dotyczył pracowników delegowanych. Macron w kampanii prezydenckiej obiecał francuskim pracownikom walkę z delegowaniem tańszej konkurencji przez polskie firmy, którym zarzucał stosowanie dumpingu socjalnego. W atmosferze dużego sporu francuski prezydent dopiął swego – UE uchwaliła niekorzystną dla polskich przedsiębiorców nowelizację dyrektywy.

Drugi problem to praworządność. W sporze o polskie sądy Francja była jednym z państw najgorliwiej opowiadających się za dyscyplinowaniem Warszawy przez Brukselę. Ale w ostatnim czasie Paryż w ogóle nie podnosił tej sprawy. W niedawnym liście do Europejczyków, w którym francuski prezydent zaprezentował swoją wizję przyszłości UE, słowo „praworządność” w ogóle nie pada.

O sporze o polskie sądy niechętnie mówił też w rozmowie z DGP minister gospodarki Bruno Le Maire. Jak podkreślał, stanowisko Paryża w sprawie praworządności jest dobrze znane polskiemu rządowi, a on przyjechał do Polski w innym celu – by nadać impuls relacjom gospodarczym. To jednak jeszcze chwilę poczeka, bo na kolejny etap odwilży w relacjach z Paryżem najprawdopodobniej będziemy musieli poczekać do później wiosny.

O tym, że okres wyborczy to prawdziwe pole minowe, francuski prezydent przekonał się niedawno, gdy wystosował do Europejczyków list, w którym zaprezentował swoją wizję unijnej integracji. Przyzwyczajony do tego, że może liczyć na przychylność kanclerz Niemiec Angeli Merkel, Macron tym razem dostał odpowiedź od nowej szefowej niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) Annegret Kramp-Karrenbauer (nazywanej po prostu AKK).

Polityk przychyliła się do części pomysłów francuskiego prezydenta, ale w kilku zasadniczych kwestiach dotyczących m.in. polityki socjalnej czy uwspólnotowienia długów w strefie euro przeważył interes partyjny CDU. AKK pokazała Macronowi, że na jego propozycje w tym zakresie się nie godzi. To pokazuje, że nawet tandem francusko-niemiecki na czas kampanii wyborczej dostaje zadyszki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj