Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak powiedziała 6 maja w wywiadzie dla portalu wPolityce, że "alarmy bombowe w szkołach, gdzie maturzyści mieli przystąpić do egzaminu dojrzałości, to metody terrorystyczne, uderzenie w najsłabszych w imię żądzy władzy i nienawiści".

To kolejne potwierdzenie, że trwające od 8 kwietnia akcje strajkowe w szkołach były elementem (nie pierwszym) konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji państwa polskiego. Atak na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży - stwierdziła kurator.

Dzień 6 maja i początek egzaminów maturalnych przyniósł kolejną odsłonę determinacji środowisk niszczących państwo polskie - powiedziała Nowak.

O słowa kurator pytany był w Radiu ZET Jarosław Sellin. - Ja bym tutaj oczywiście takiej łączności nie robił, bo nie wiadomo, kto te alarmy wszczyna. Natomiast faktem jest, że niestety jakaś część, podkreślam to mocno, jakaś część strajkujących nauczycieli czy też liderów związkowych strajkujących w kwietniu sygnalizowała, że jest zainteresowana tym, żeby nie doszło do egzaminów ósmoklasistów, żeby nie doszło do egzaminów gimnazjalistów, żeby się nie udały matury. Jednak był ten element bardzo nieprzyjemny i myślę, że źle odbierany społecznie - powiedział minister kultury.

Broniarz: jeżeli nie sprostuje swoich słów i nie przeprosi, skierujemy sprawę do sądu

Odnosząc się w rozmowie z TVN24 do słów małopolskiej kurator oświaty, Sławomir Broniarz podkreślił, że ZNP "zawiesił strajk po to, żeby można było zrobić klasyfikowanie i żeby te egzaminy odbyły się w normalnym trybie".

Pani kurator jest znana z dosyć barwnych i mało przemyślanych wypowiedzi, chyba tylko po to, żeby media ją cytowały. Być może to jedyny jej cel - podkreślił. - To kolejna taka plugawa wypowiedź, która ma pokazać Związek Nauczycielstwa Polskiego w złym świetle - dodał szef ZNP. - Jeżeli pani kurator publicznie tego nie sprostuje i nie przeprosi mojej organizacji, skierujemy sprawę na drogę postępowania sądowego - dodał.

W poniedziałek, wtorek i w środę, w pierwszych dniach egzaminu maturalnego - gdy abiturienci pisali egzaminy z przedmiotów obowiązkowych: języka polskiego na poziomie podstawowych i matematyki na poziomie podstawowych oraz z języka angielskiego, najczęściej wybieranego przez maturzystów języka obcego nowożytnego - doszło do zakłóceń związanych z mailami jakie dotarły do szkół z informacjami o podłożeniu na terenach tych szkół ładunków wybuchowych.

W poniedziałek, w pierwszym dniu matur, 122 szkoły zgłosiły do okręgowych komisji egzaminacyjnych, że otrzymały drogą mailową informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego. We wtorek, w drugim dniu sesji egzaminacyjnej, takich sygnałów było 663. Wszystkie alarmy były fałszywe.

W środę - jak poinformował dyrektor CKE - również były takie sygnały. Podał także, że w prawie wszystkich szkołach egzamin maturalny rozpoczął się o czasie i przebiegał bez zakłóceń. Jedynie w 17 placówkach się opóźnił, ale w żadnej nie został przerwany.