"Chciałem powiedzieć po prostu dziękuję" - powiedział Napieralski tuż po wybraniu go na szefa SLD. "Przepraszam, ale mam straszną tremę i będę mówił chaotycznie. Jednak na początek, chcę podziękować Wojciechowi Olejniczakowi za dobrą rywalizację."

Dziękuję tacie i żonie
Nowy lider polskiej lewicy zapowiedział, że chce być skuteczny jak José Zapatero - przywódca hiszpańskich socjalistów, który doprowadził ich do władzy.

Potem Napieralski wymienił osoby, które włożyły najwięcej pracy w jego sukces. Wśród nich znalazły się, między innymi, Wojciech Jeneralski i Katarzyna Piekarska. Podziękował też rodzinie. Ojcu i żonie, którą przeprosił za to, że ostatnio rzadko bywa w domu. Napieralski zapewnił tych, którzy głosowali na Wojciecha Olejniczaka, żeby nie obawiali się zmian. Z drugiej strony, na antenie TVN24 zapowiedział personalne przetasowania.

Zapowiedział, że jego pierwszym ruchem będzie spotkanie z Olejniczakiem. Zdaniem komentatorów, nowy lider będzie starał się przekonać poprzedniego szefa Sojuszu, żeby nie rozbijał partii i nie wychodził z jej struktur.

Rozpadu nie będzie?

Po Napieralskim na mównicę wszedł Wojciech Olejniczak: "Sojusz jest partią lewicową i wierzę, że dalej nią będzie" Dodał, że Polska z trudem przeżyła rządy skrajnej prawicy, a i teraz źle przeżywa rządy PO. Jego zdaniem, krajowi potrzebna jest lewicowa alternatywa, którą będzie można zbudować pod kierownictwem Napieralskiego.

To wystąpienie delegaci odebrali jako zapowiedź współpracy. Olejniczak pogratulował też Napieralskiemu zwycięstwa. "Nie zdarzyło się nic, co by miało oznaczać że opuszczę SLD" - dodał po wystąpieniu Olejniczak, który był szefem SLD przez trzy lata.

Napieralski był dotychczas sekretarzem generalnym Sojuszu. Na tym stanowisku zastąpi Marek Nawrot - dotąd sekretarz Rady Wielkopolskiej SLD.