Dziennik Gazeta Prawana logo

PO: Prezydent milczy, bo pokutuje

4 lipca 2008, 19:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
PO: Prezydent milczy, bo pokutuje
Inne
Do godziny 15 Lech Kaczyński był w grze. Do Pałacu Prezydenckiego cały dzień jeździli ministrowie. Ale od poświęconej tarczy antyrakietowej konferencji prasowej premiera prezydent zniknął. Dlaczego? "Być może teraz pokutuje, bo narozrabiał" - mówi dziennikowi.pl Grzegorz Dolniak z PO. A poseł PiS Tadeusz Cymański odpowiada: "Pan prezydent nie jest bębenkiem, który wydaje dźwięk, gdy się w niego stuknie".

Wygląda na to, że Lech Kaczyński do ostatniej chwili starał się o to, by rząd zmienił stosunek do tarczy. Świadczyły o tym słowa ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego po rozmowie obu polityków. "Pan prezydent nie ukrywał, że ma w tej sprawie inne stanowisko niż rząd" - powiedział szef MSZ.

Ale po ogłoszeniu przez premiera polskiego stosunku do negocjacji o tarczy, prezydent głosu oficjalnie nie zabrał. Do późnego wieczora na próżno dziennikarze próbowali uzyskać też komentarz od któregokolwiek z prezydenckich ministrów. W biurze prasowym nikt nie wiedział, czy i kiedy będzie jakieś oficjalne stanowisko Pałacu Prezydenckiego.

Nadeszło dopiero po godz. 20. "Prezydent Lech Kaczyński będzie wspierał wysiłki rządu w osiągnięciu pozytywnego rezultatu negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej - powiedział PAP dyrektor biura spraw zagranicznych Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik. "Prezydent ma nadzieje, że porozumienie również przyczyni się do modernizacji polskich sił zbrojnych i do rozwinięcia długoletniej współpracy wojskowej między Polska a Stanami Zjednoczonymi" - dodał.

Długie milczenie prezydenta wykorzystała Platforma Obywatelska. Poseł Grzegorz Dolniak mówi: "Pewnie trudno prezydentowi przyznać rację premierowi, że negocjacje nie są po to, żeby zgadzać się na coś za wszelką cenę, ale po to, by uzyskać realne korzyści".

Dolniak nie szczędzi też złośliwości. "Chciałbym wierzyć, że przyszła pora refleksji i zastanowienia. Pewnie prezydent wziął sobie do serca, że narozrabiał, wysyłając do USA minister Fotygę i być może teraz pokutuje" - mówi poseł PO. I dodaje: "Pani Fotyga nie ma szczęśliwej ręki do prowadzenia negocjacji - odtrąbiła sukces, jeśli chodzi o traktat lizboński, a prezydent nie chce go teraz podpisać" - mówi.

Te wypowiedzi oburzyły posła PiS Tadeusza Cymańskiego. "Platformie brak wychowania" - mówi, zdenerwowany na użycie słowa "narozrabiał" w stosunku do Lecha Kaczyńskiego. Obrazowo tłumaczy, że prezydent nie jest bębenkiem, który wydaje dźwięk, gdy się w niego stuknie.

Ale sam też nie ucieka od ocen. "PO chce odwrócić uwagę od tego, co stało się dzisiaj - od braku decyzji i od uników Donalda Tuska, który jest niewolnikiem PR i marzeń o prezydenturze" - uważa Cymański.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj