Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczyński: Dobre stosunki z Rosją to mrzonki

14 sierpnia 2008, 08:40
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
W sprawie polityki rosyjskiej wobec Gruzji mówimy oczywistą prawdę, którą należy przekazać światu - stwierdził w "Sygnałach Dnia" prezydent Lech Kaczyński. Doktryna "real politik" - zdaniem prezydenta - "nie może narzucać Polsce neutralności" w konflikcie gruzińsko-rosyjskim. Jak dodał, nie uważa, by słowa, których użył podczas przemówienia w Tbilisi, były "zbyt mocne".

Prezydent jest przekonany, że słowa, których użył podczas przemówienia w Tbilisi nie były "zbyt mocne". "Gdy Władimir Putin przemawiał na temat Ukrainy, podczas szczytu NATO w Bukareszcie, to mówiąc o jej integralności terytorialnej zgłaszał pretensje do połowy jej terytorium. To przemówienie było bardzo brutalne i groźne, choć wygłoszone w spokojnym tonie" - przypomniał prezydent. "A te słowa po ataku na Gruzję nabierają nowego wydźwięku"- dodał.

Prezydent zapewnił też, że choć mówił "a vista", to jego przemówienie na placu w Tbilisi było starannie przemyślane. "Ja bym prosił, żeby pan premier i parę innych osób potrafiło też mówić a vista przy każdej okazji, gdyby miał odpowiednią wiedzę" - odparł atak części polityków, którzy stwierdzili, że jego wypowiedż była zbyt emocjonalna.

Lech Kaczyński odniósł się także do zarzutu szefa MSZ, Radka Sikorskiego, że jego wypowiedż może nas wciągnąć w konflikt z Rosją. Stwierdził, że był zdumiony słysząc takie stwierdzenie, bo oznaczałoby to, że Polska powinna "zachować neutralność. "Tutaj wielkie państwo, które także nas oprymowało, czyli krótko mówiąc było kimś takim, który powoduje, żeby Polska była w pewnej opresji, znaczy krótko mówiąc że nie miała niepodległości, że nie miała swobody wyboru ustroju i tak dalej, że to państwo napada na inne, a Polska powinna być neutralna. No, to jest coś, czego ja zrozumieć nie potrafię" - stwierdził.

Prezydent ma nadzieję, że kraje takie jak Gruzja, Azerbejdżań i Ukraina, które szukają swojej drogi w związaniu się z Zachodem Europy "będą niepodległe". Ten ich prozachodni kurs w polityce, powinien być wspierany przez państwa członkowskie NATO i UE.

Po raz kolejny Lech Kaczyński podkreślił, że tarcza antyrakietowa jest niezbędnym elementem poprawy bezpieczeństwa Polski. "Mnie nawet zdumiewają pewne decyzje polskiego rządu dotyczące sprawdzenia tego, czy przypadkiem Rosjanie nie mają racji, mówiąc, że wyrzutnie są skierowane przeciwko nim, a nie tak zwanym państwom–terrorystom. No, to jest zarzut o charakterze absurdalnym w ogóle" - stwierdził prezydent.

"To jest niezwykle naiwne i to jest przyjmowanie postawy strony rosyjskiej" - skomentował ten sposób myślenia o tarczy rakietowej. Przyznał, że jest z tego powodu "bardzo zaniepokojony".

Pytany o to, kto w polskim rządzie reprezentuje taką "prorosyjską postawę", czy jest to sam premier Donald Tusk, odparł, źe nie chciałby "formułować tego rodzaju zarzutów". "Ja wiem, że są tam osoby, które uważają, że są niezmiernie kompetentne, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną, ale ostatnich osiem miesięcy tego nie wykazało. Są one niezwykle kompetentne, jeżeli chodzi o PR na rzecz siebie" - dodał Lech Kaczyński.

Prezydent zapowiedział, że tuż po święcie Wojska Polskiego zajmie się wyjaśnieniem, dlaczego pilot odmówił lądowania na lotnisku w Tbilisi - czy to była jego decyzja, czy teź ktoś wydał mu taki rozkaz. Wyjaśnił, że on nie wydał pilotowi rozkazu lądowania w Gruzji. "Ja tylko wydałem polecenia różnym dużo wyższym niż pilot oficerom Wojska Polskiego. I oni zresztą zrealizowali moje polecenia i wydali rozkaz na piśmie" - stwierdził Kaczyński.

Pilot jednak nie usłuchał rozkazu i zasłaniając się bezpieczeństwem przewożonych na pokładzie głów państwa zdecydował się lądować w Azerbejdżanie.

"I to jest sprawa sytuacji w naszej armii, o której będziemy rozmawiali z ministrem Stasiakiem, który też ma tutaj odpowiednie przemyślenia, z szefem Sztabu Generalnego, którego kadencja dobiega końca powoli" - tłumaczył prezydent. Przyznał jednak w rozmowie z radiową Jedynką, że prezydent Francji Nicolas Sarkozy, lądował w Tbilisi, bo miał gwarancje bezpieczeństwa ze strony Rosjan. Polski samolot takich gwarancji nie miał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj