- powiedziała 32-letnia Tymoszenko, którą cytuje we wtorek regionalna gazeta "Westfalen-Blatt".
Córka głównej ukraińskiej opozycjonistki dodała, że 18 dni po rozpoczęciu protestu głodowego jej matka jest wprawdzie .
Jewhenija Tymoszenko opowiedziała się wprawdzie za bojkotowaniem ukraińskich władz w czasie zbliżających się piłkarskich mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie, ale przeciw bojkotowi samego turnieju przez kibiców. - powiedziała.
W poniedziałek Jewhenija Tymoszenko, która zabiega w krajach Zachodu o wsparcie dla swej matki i o presję na ukraińskie władze, bezskutecznie starała się o spotkanie z niemiecką kanclerz. Pojechała nawet z Berlina do Paderborn, gdzie Merkel uczestniczyła w wiecu CDU przed wyborami regionalnymi w Nadrenii Północnej-Westfalii.
Do rozmowy nie doszło, ale - jak informuje agencja dpa - w wystąpieniu na wiecu Merkel odniosła się do sprawy Julii Tymoszenko. Powiedziała, że CDU walczy o to, by prawa człowieka były wszędzie przestrzegane. - powiedziała Merkel.
Według gazety "Berliner Morgenpost" od wtorku niemiecki neurolog Lutz Harms z kliniki Charite w stolicy Niemiec rozpocznie w szpitalu w Charkowie leczenie Julii Tymoszenko, cierpiącej na silne bóle kręgosłupa.
Była premier Ukrainy została skazana jesienią zeszłego roku na siedem lat pozbawienia wolności za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją. Tymoszenko twierdzi, że padła ofiarą Wiktora Janukowycza, swego konkurenta z wyborów prezydenckich w 2010 roku, który nie chce widzieć jej w życiu politycznym Ukrainy. Zarzuca też ukraińskim władzom, że odmawiają jej należytej opieki lekarskiej.
18 dni temu opozycjonistka rozpoczęła głodówkę w proteście przeciwko pobiciu jej przez strażników więziennych. Informacje o traktowaniu Tymoszenko sprawiły, że na Zachodzie zaczęto mówić o politycznym bojkocie ukraińskiej części Euro 2012.
Z podróży na Ukrainę zrezygnował niemiecki minister ds. rozwoju, liberał Dirk Niebel. "Uważam, że należy dać polityczny sygnał, że w ten sposób nie można zbliżyć się do Unii Europejskiej" - powiedział Niebel dziennikowi "Die Welt".