Świadkowie twierdzą, że kierująca białym seatem kobieta nawet nie zwolniła przed przejazdem kolejowym. Gdy wjechała na tory, z olbrzymim impetem w jej samochód uderzył rozpędzony ekspres. Pchał samochód kilkaset metrów. Kobieta i jej córka zginęły na miejscu. Podobny wypadek wydarzył się pod Łodzią. Zginęły trzy osoby.
Nie wiadomo, czy kobieta zlekceważyła niebezpieczeństwo, czy nie zauważyła przejazdu w Jastrowie w Wielkopolsce. Zwłaszcza, że choć przejazd był bez szlabanów, to, jak twierdzi policja, działały ustawione przed nim światła.
Kobieta wjechała prosto pod koła pociągu. Roztrzaskany przez lokomotywę samochód zapalił się. Choć pasażerowie pociągu poczuli uderzenie, nikomu nic się nie stało.
Podobna tragedia wydarzyła się w powiecie wieluńskim w woj. łódzkim. Na przejeździe w miejscowości Pątnów zginęło dwóch mężczyzn i kobieta. Ich fiat wjechał pod pociąg osobowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane