Sąd oddalił pozew wdowy po pisarzu. Przymanowska domagała się od Rodowicz 130 tys. zł za naruszenie praw autorskich i doznaną krzywdę. Zdaniem wdowy po autorze książki i scenariusza do "Czterech Pancernych", piosenkarka powinna uzyskać od niej zgodę na wykorzystanie scen z serialu w powstałym w 2002 r. teledysku do piosenki "Marusia".

Reklama

Jak uzasadnił swoje rozstrzygnięcie sąd, na wykorzystanie fragmentów serialu w teledysku była zgoda jego producenta, czyli TVP. Zdaniem sądu nie były zaś wymagane inne zgody. Sąd swe rozstrzygnięcie oparł na opinii biegłych z Instytutu Prawa i Własności Intelektualnej UJ.

Pełnomocnik Przymanowskiej, mec. Agnieszka Metelska, powiedziała PAP, że decyzję o ewentualnej apelacji podejmie po konsultacji ze swoją klientką i zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem.

Był to już kolejny wyrok w tej sprawie, która toczyła się przed sądem okręgowym po raz drugi. We wrześniu 2007 r. sąd I instancji orzekł, iż piosenkarka nie musi płacić Przymanowskiej zadośćuczynienia, bo "Pancerni" byli tylko inspiracją teledysku o Marusi, co jest dopuszczalne prawnie i na co zgodę wyraziła TVP - producent popularnego serialu. Sąd wyliczył wtedy, że w teledysku wykorzystano 180 sekund z serialu. Potraktował to jednak jako "inspirację", a nie "opracowanie" fragmentów serialu, co wymaga już specjalnej zgody autorów. W 2008 r. wyrok uchylił sąd apelacyjny wskazując, iż w sprawie konieczne jest zasięgnięcie opinii biegłych z dziedziny prawa autorskiego.

W teledysku Maryla Rodowicz śpiewa nostalgiczną piosenkę ("A my, choć Szarik już padł/ Wciąż nie jesteśmy na tak!/ A przecież Janek, nasz Bond/ Tak bardzo kochał ją./ Marusia, Marusia, maja, maja/ Marusia, Marusia, lublju tiebia...").

Piosenkarka pojawia się w teledysku ucharakteryzowana na filmową narzeczoną czołgisty Janka Kosa - Marusię Ogoniok - w mundurze radzieckiej sanitariuszki, hełmofonie lub berecie z pięcioramienną gwiazdą. Ujęcia z piosenkarką przeplatają się z fragmentami serialu na motywach książki Przymanowskiego. Filmowi Janek, Grigorij, Gustlik i pies Szarik zostali "wmontowani" w teledysk w taki sposób, by mogło się wydawać, jakby "Marusia-Rodowicz" występowała w oryginalnym serialu.