Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawca strzelaniny w Jankach nie przyznaje się do winy

10 listopada 2010, 17:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30-letni Erik A., Turek z polskim obywatelstwem, który w poniedziałek śmiertelnie postrzelił w Jankach 45-letniego mężczyznę, został zatrzymany. Postawiono mu zarzut popełnienia zabójstwa. A. jednak nie przyznał się do winy, twierdzi, że pistolet wypalił przypadkowo w czasie szarpaniny.

Prokuratura wystąpiła do sądu o jego areszt.

"Właśnie zakończyło się przesłuchanie. Mężczyzna nie przyznał się do winy; złożył wyjaśnienia. Z jego relacji wynika, że doszło do szarpaniny, w czasie której wystrzelił pistolet" - poinformował PAP prokurator Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury okręgowej. Jak dodał, do sądu został przesłany wniosek o areszt dla 30-latka.

Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie. Otrzymała ona wyniki sekcji zwłok 45-latka. Wynika z niej, że zmarł on wskutek rozległych obrażeń wywołanych postrzałem.

Erika A., który jest narodowości tureckiej, ale ma obywatelstwo polskie (wcześniej informowano, że jest obywatelem Turcji, później, że ma podwójne obywatelstwo - PAP), zatrzymali policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie w nocy z wtorku na środę. Dotąd nie odnaleziono broni, z której strzelał.

Jak poinformował PAP rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński, mężczyzna ukrywał się w lesie niedaleko Raszyna. "Policjanci dostali anonimowy telefon, że poszukiwany może tam być. Natychmiast na miejsce wysłano funkcjonariuszy. Okazało się, że przekazana informacja jest prawdziwa. W pewnym momencie w lesie zauważono osobę, której rysopis odpowiadał sprawcy. Natychmiast ją obezwładniono" - podkreślił rzecznik.

Karczyński poinformował również, że w tej sprawie zatrzymano jeszcze jedną osobę: 38-letniego obywatela Bułgarii. Po przesłuchaniu w charakterze świadka został zwolniony do domu.

Do postrzelenia doszło w jednej z hurtowni odzieżowych, w pobliżu centrum handlowego Janki. Według ustaleń policjantów, 45-latek przyjechał tam "w celu dokonania transakcji wymiany walut". Pomiędzy nim a cudzoziemcem doszło prawdopodobnie do kłótni, w efekcie której 30-latek oddał w jego kierunku dwa strzały. Jeden z nich był celny.

Ranny Polak wybiegł z hurtowni i zatrzymał jadący pobliską drogą samochód. To właśnie kierująca autem kobieta powiadomiła policję. Zauważyła, że 45-latek jest ranny i krwawi, zjechała na stację benzynową i zadzwoniła pod alarmowy numer. Wezwano pogotowie. Mimo reanimacji mężczyzny nie udało się uratować.

30-letni sprawca uciekł samochodem - toyotą celicą - który następnie porzucił w lesie w podwarszawskim Raszynie.

W poniedziałek i przez cały wtorek trwała policyjna obława na niego. Na stronach KSP opublikowano rysopis mężczyzny, podano go też wszystkim mediom. W poszukiwaniach uczestniczył m.in. policyjny śmigłowiec, policja ustawiła blokady na okolicznych drogach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj