Ekspert wskazał, że podejrzanego zatrzymano w dobrym momencie, kiedy można już postawić poważne zarzuty, a jednocześnie gdy życie i zdrowie ludzi nie było jeszcze bezpośrednio zagrożone.
We wtorek ujawniono, że 45-letni pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie przygotowywał zamach bombowy na prezydenta i premiera w Sejmie. Jego motywy były nacjonalistyczne, ksenofobiczne i antysemickie. Zamierzał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie.
- wskazał ekspert w rozmowie z PAP.
Plan zamachowca, przedstawiony przez ABW i prokuraturę, Cieślak uznał za spójny. - ocenił ekspert.
Jego zdaniem taki wybuch uczyniłby prawdopodobnie większe szkody niż zamach w Oklahoma City w 1995 r., do którego użyto ok. 1200 kg anfo. Z - uważa Cieślak.
Jak mówił, cztery tony materiału wybuchowego to taka ilość, przy której sam wstrząs i związana z nim tzw. fala burząca, zniszczyłaby nie tylko okoliczne budynki, ale i infrastrukturę na ulicach oraz pod nimi - np. kanały i znajdujące się pod ziemią instalacje. Natomiast budynki byłyby zniszczone na znacznym obszarze.
- powiedział Cieślak.
Według niego Brunona K. zatrzymano w najlepszym momencie z punktu widzenia obywateli i ich bezpieczeństwa. wyjaśnił.
Jak mówił, gdyby czekać z zatrzymaniem na pełne skonstruowanie urządzenia, narażone byłoby życie i zdrowie ludzi, np. w przypadku samopobudzenia takiej instalacji oraz wybuchu. Moment zatrzymania ekspert uznał za "kompromisowy". - podkreślił Cieślak.
Jego zdaniem bardziej zasadne wydają się porównania Brunona K. do sprawcy zamachu w Oklahoma City Timothy'ego McVeigh niż Norwega Andersa Breivika. Wskazał, że Breivik doczekał w ukryciu do samego zamachu, nie szukając współpracowników, podczas gdy McVeigh posługiwał się pomocnikami. Przywołując doniesienia mediów Cieślak wyraził przypuszczenie, że - podobnie jak w przypadku McVeigh, którego pomocnicy uniknęli kary, współpracując z FBI - także współpracownicy Brunona K. mogli być źródłami informacji dla ABW.
Cieślak wskazał, iż zgodnie z informacjami przekazanymi przez służby jedną z przesłanek zamachu miałoby być to, że niedoszłemu zamachowcowi "przeszkadzają obcy w rządzie". - powiedział Cieślak.
W jego opinii ocena stanu psychicznego Brunona K. będzie trudna, ponieważ - wskazał ekspert.
Przykład Brunona K. - według Cieślaka - może być potwierdzeniem analiz dokonywanych po zamachu Breivika, zgodnie z którymi nastąpiło przełamanie pewnego tabu, a metody stosowane dotąd przez organizacje terrorystyczne mogą być także wykorzystane przez pojedyncze osoby, również w Europie.
Jego zdaniem dopóki partie polityczne będą posługiwały się radykalnym językiem i sięgały do radykalnych skrzydeł swoich elektoratów, realna będzie niebezpieczna sytuacja, w której politycy nie będą mieli wpływu na to, jak ich słowa zrozumie radykalista, niezależnie - z prawej czy lewej strony sceny politycznej.
- podsumował Cieślak.