Od 2008 roku taką etykietę ma obowiązek wydawać wyłącznie szef BOR. Gdyby to zrobił, odpowiadałby prawdopodobnie za skierowanie samolotu z prezydentem na nieczynne lotnisko - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Podpisując się pod dokumentem o nadaniu statusu, szef BOR bierze odpowiedzialność za przygotowanie lotu. Generał Janicki latami nie wydał ani jednego takiego dokumentu. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury, który nakazywał nadawanie szczególnego statusu,

Janicki zaczął postępować dopiero pół roku po katastrofie smoleńskiej, gdy zaniedbania w tej materii odkryli kontrolerzy NIK. Jak informuje gazetę anonimowy oficer BOR, w Biurze panował taki bałagan, że stojący na jej czele generał Janicki nie wiedział, że ten status trzeba nadawać.