Nie przedterminowe wybory, podział województwa mazowieckiego na Warszawę i resztę regionu czy nowelizacja ustawy o ustroju miasta stołecznego. To afera reprywatyzacyjna może się okazać gwoździem do trumny Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej ekipy, a dla Prawa i Sprawiedliwości – sposobem na przejęcie władzy w mieście. O ile dotąd politycy partii Jarosława Kaczyńskiego dość wstrzemięźliwie wypowiadali się w kwestii wprowadzenia w mieście komisarza, o tyle teraz mówią o tym już zupełnie otwarcie.
Wzmożona dyskusja o patologiach wokół niejasnych zwrotów cennych warszawskich działek, w tym słynnej Chmielnej 70 przy Pałacu Kultury i Nauki, trwa od kilku dni. Procesy reprywatyzacyjne i działania urzędników ratusza sprawdza Centralne Biuro Antykorupcyjne, a sprawą interesuje się prokuratura. Z przekazanych w poniedziałek informacji wynika, że dziewięć postępowań w sprawie nieruchomości warszawskich przekazano Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu, a jedno prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Politycy PiS już zacierają ręce. W rozmowach z nami nie ukrywają, że cała sytuacja to woda na ich młyn. zastanawia się poseł Grzegorz Woźniak (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji samorządowej.
Pytany przez nas, jak sprawa może zakończyć się dla władz miasta, odpowiada wprost: mówi poseł Woźniak.
Wtóruje mu partyjny kolega, warszawski poseł Paweł Lisiecki. stwierdza.
Podobne sygnały płyną z otoczenia premier Beaty Szydło. Na antenie TVP Info szefowa kancelarii premiera Beata Kempa oznajmiła, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna podać się do dymisji. Przyznała też, że w PiS trwa dyskusja o wprowadzeniu komisarza. oceniła.
Podobne dyskusje trwają także na szczeblu lokalnym. W rozmowie z DGP stołeczny radny Dariusz Figura (PiS) sugeruje, że wprowadzeniu do ratusza komisarza sprzyjają nie tylko okoliczności związane z aferą reprywatyzacyjną, ale także czas, w jakim ta okazja się nadarza. Zgodnie z art. 97 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym w razie „nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy” premier Beata Szydło mogłaby zawiesić obecne władze stolicy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat (nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję). Czyli de facto „dociągnąć” w ten sposób do regularnych wyborów w 2018 r. wskazuje radny Figura.
Do tej pory wśród politologów dominowały komentarze, że takie działanie ze strony PiS, bez wyraźnych powodów (jedynie politycznych), mogłoby się spotkać z negatywnym odbiorem warszawskich wyborców, co zemściłoby się na partii w kolejnym głosowaniu samorządowym. Teraz sytuacja jest inna. –tłumaczy poseł Lisiecki.
Jak zamiary Prawa i Sprawiedliwości komentują władze stolicy? – stwierdza wiceprezydent miasta Jarosław Jóźwiak. Jego zdaniem PiS dotąd niewiele robił w kwestii rozwiązania prawnych zawiłości wokół spraw reprywatyzacyjnych, a teraz próbuje wykorzystać okazję od atakowania politycznych oponentów. mówi Jóźwiak. Zapewnia jednocześnie, że władze stolicy same zgłaszały wcześniej sprawę do prokuratury i oczekują rzetelnego śledztwa w tej sprawie. – kwituje wiceprezydent.