Na początku kwietnia opisywaliśmy w DGP pierwsze próby szantażu "na RODO". Firmy zaczęły dostawać e-maile, w których grożono powiadomieniem generalnego inspektora ochrony danych osobowych o tym, że nie wdrożyły nowych przepisów o ochronie danych osobowych. Jako alternatywę proponowano zakup bliżej nieokreślonej dokumentacji wzorcowej za bagatela 4,9 tys. zł. Tego typu gróźb, mniej lub bardziej zakamuflowanych, pojawia się coraz więcej.
Co gorsza, dotąd tego typu szantaż nie był w zasadzie zagrożony jakimikolwiek sankcjami. Kodeks karny uznaje za przestępstwo straszenie postępowaniem karnym. O straszeniu postępowaniem administracyjnym nie wspomina. Tymczasem taki charakter będą miały działania prowadzone przez prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który od piątku zastąpi GIODO. W tych postępowaniach będą wymierzane kary nawet do wysokości 20 mln euro.
Mechanizm szantażu jest zazwyczaj taki sam – zauważyliśmy nieprawidłowości w działaniu firmy, możemy powiadomić określony urząd, ale jeśli kupisz od nas wzorcowe dokumenty, system informatyczny czy szkolenie, unikniesz kary. Ostatnio najpopularniejsza jest metoda „na RODO”, bo to właśnie przepisy unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych 2016/679 budzą w tej chwili największy strach przedsiębiorców. Przed takimi próbami szantażu ostrzegają generalny inspektor ochrony danych osobowych i organizacje skupiające przedsiębiorców.
- mówi Katarzyna Włodarczyk-Niemyjska, dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Problem w tym, że kodeks karny penalizuje wyłącznie straszenie kogoś sprawą karną (art. 115 par. 12 k.k.; patrz: ramka). Groźby wszczęcia postępowania administracyjnego nie są już karane. Lukę tę dostrzegło Ministerstwo Cyfryzacji, które planuje zmianę przepisów. Jak zapowiada Marek Zagórski, szef tego resortu, nowelizacja kodeksu karnego ma uznawać za przestępstwo także inne formy szantażu.
mówi Marek Zagórski, minister cyfryzacji. - dodaje.
Będą kary
Na razie nie wiadomo, jakie będzie dokładnie brzmienie nowego przepisu, ale ma on ukrócić szantaże nie tylko związane z RODO, ale też inne. Przed kilkoma laty popularni byli choćby łowcy klauzul, którzy wyszukiwali niedozwolone postanowienia w regulaminach sklepów internetowych i czerpali zysk z zasądzanych kosztów procesowych.– ocenia Michał Kluska, adwokat z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.
- zaznacza prawnik.
Czy wyznaczenie takiej granicy jest możliwe?
- przekonuje minister Marek Zagórski.
Kupujmy rozważnie
Tymczasem od piątku, kiedy to zacznie być stosowane RODO, można się spodziewać największej fali wymuszeń.– uczula Katarzyna Włodarczyk-Niemyjska.
Poza ewidentnymi próbami wymuszeń przedsiębiorcy spotykają się również z formami bardziej zakamuflowanymi. Wmawia się im, że jakieś usługi (szkolenia czy certyfikaty) czy produkty (na przykład wzorcowe dokumenty czy rozwiązania informatyczne) zapewnią pełną zgodność z RODO. Tyle że jest to niemożliwe.
– podpowiada Agnieszka Świątek-Druś, rzecznik prasowy GIODO.
Już w piątek 25 maja specjalne wydanie Tygodnika Gazeta Prawna poświęcone wyłącznie tematyce RODO