Dodał, że protestowanie przeciwko wynikowi wyborów budzi w nim sprzeciw, gdyż każda partia polityczna ma możliwość kontrolowania przebiegu głosowania na wszystkich szczeblach. Bujak przypomniał, że nawet w 1989 roku, opozycja była w stanie obserwować przebieg wyborów 4 czerwca. Gość Jedynki ubolewał, że w polskiej polityce liczy się obecnie pretekst do walki, a nie rywalizacji politycznej, nie są zaś ważne poważne problemy i interes kraju. Budzi to we mnie niesmak - powiedział Zbigniew Bujak.

Zdaniem Bujaka, działającego w Komitecie Obywatelskim Solidarności z Ukrainą, jesteśmy w historycznym momencie stosunków polsko-ukraińskich. Polscy politycy za mało się jednak tym interesują. Gość Jedynki oświadczył, że Ukraińcy walczą z inwazją rosyjską, prowadzoną metodami terrorystycznymi. Państwo i armia ukraińska są jednak słabo zorganizowane. Zdaniem Bujaka, nawet niewielka pomoc ze strony Polski pomogłaby zastopować rosyjską inwazję.

Gość Jedynki nie znalazł jednak na froncie walk na wschodzie Ukrainy nawet śladu pomocy, dostarczonej przez państwo polskie. Bujak przyznał, że gdy spotyka się z Ukraińcami, ożywają w nim wspomnienia z czasów "Solidarności" i budowy społeczeństwa obywatelskiego.

Gość Jedynki powiedział, że życzy zdrowia Lechowi Wałęsie i Czesławowi Kiszczakowi, którzy byli w tym samym szpitalu w Gdańsku. Podkreślił, że Kiszczak był kiedyś przeciwnikiem opozycji, ale chce go traktować z szacunkiem, bo wyznaje szacunek dla pokonanych. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Wałęsa złamał nogę. Trafił do tego samego szpitala co Kiszczak>>>

Bujak przyznał, że było mu nieprzyjemnie, gdy widział Kiszczaka wiezionego na noszach na badania lekarskie, zarządzone przez warszawski Sąd Apelacyjny.

Mówiąc o rozliczeniu stanu wojennego Bujak wyraził opinię, że był on starciem dwóch koncepcji rozwoju Polski. Jedna zakładała, że Związek Radziecki jest silny i nie można mu się przeciwstawiać, według drugiej Moskwa stawała się słabsza i Polacy mogli się upomnieć o swoje postulaty.