Tydzień temu tygodnik "Wprost" opisał historię pacjentki, która oskarża profesora Chazana o odmowę wykonania aborcji uszkodzonego płodu. Media przekazywały informacje, że dyrektor zasłaniając się klauzulą sumienia, nie udzielił pacjentce właściwej pomocy.

Profesor Bogdan Chazan, broni się i podkreśla, że inne placówki też nie wykonały aborcji tej pacjentce. Według niego, dziecko nie jest tak ciężko uszkodzone jak podają niektóre media i jest nadzieja, że przeżyje, jeśli otrzyma właściwą pomoc.

Zaznacza, że w maju pacjentka była przekazana do ośrodka o wyższej referencyjności: Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie nie dokonano zabiegu. W podobnych przypadkach zbiera się tam komisja, która podejmuje decyzję w sprawie aborcji. Tymczasem - jak mówi profesor Chazan - Instytut również nie ustosunkował się do problemu aborcji ze względu na wady rozwojowe.

Bogdan Chazan dodaje, że także w Szpitalu Bielańskim odmówiono zabiegu aborcji powołując się niesłusznie - według niego - na przepis o przekroczeniu odpowiedniego tygodnia ciąży. Tłumaczy, że biuro prawne ministerstwa zdrowia w piśmie do konsultanta krajowego profesora Radowickiego wyjaśniło tę kwestię. Według tych wyjaśnień, prawo nie mówi nic o wieku ciąży, do którego może być wykonana aborcja w przypadku uszkodzenia płodu.

Kobieta, której ciąża była wynikiem pozaustrojowego zapłodnienia in vitro była pacjentką innego lekarza ze Szpitala przy ulicy Madalińskiego. Prawdopodobnie to on kierował pacjentkę do szpitala Bielańskiego, gdy żądała aborcji. 

CZYTAJ TEŻ: Jest śledztwo w sprawie profesora Chazana>>>