Tutaj akurat tak się składa, że to co krąży w powietrzu ma charakter ksenofobiczny, antysemicki i antysystemowy. Więc pytamy: dlaczego akurat tak się stało? Bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś był w stanie zaindukować się ideologią ekologiczną albo feministyczną i z taką siłą chciał ją wprowadzać - powiedziała Kazimiera Szczuka, krytyczka literacka.

Nie mamy dostatecznych informacji. Zamiast zostawić to prokuraturze, która w tej sprawie wykazała się olbrzymią gorliwością i szkoda, że nie jest w innych sprawach tak gorliwa. Żałuję, że w sprawie smoleńska nie jest taka gorliwa. Rozmawiamy o tym, co zobaczyliśmy w telewizji, a nie rozmawiamy o budżecie Unii Europejskiej, gdzie Polska ma dużo do zrobienia, a premier Donald Tusk nic nie robi - stwierdziła z kolei posłanka PiS Małgorzata Sadurska. 

Po tej wypowiedzi do ataku ruszyła Kazimiera Szczuka.

Gdyby doszło do wybuchu to co, wtedy byłby lepszy news? Po ataku na biuro posła PiS mówili państwo, że to jest wynik mowy nienawiści skierowanej do PiS i właśnie dlatego doszło do ataku. A teraz, kiedy mówimy o facecie, który chciał wysadzić cały parlament, pani chce rozmawiać o rolnictwie - ripostowała krytyczka literacka. 

Od słowa do słowa i dyskusja robiła się coraz bardziej ostra. Temperatura wzrosła, kiedy posłanka PiS nazwała Brunona K. anarchistą.

Anarchiści to jest konkretny ruch i oni się pod tym nie podpisują w żaden sposób. Proszę nie używać słowa "anarchista" wobec tego pana. To jest tak, jakbym ja nazwała "prawicowcem" tego pana, który rzucił się z nożem na radnego PiS w Łodzi i powiedziała, że to nacjonalista bo stosuje przemoc - stwierdziła Szczuka. 

Ja uważam, że każdy może używać takich słów jakie uważa za stosowne - odpowiedziała Sadurska.

Niech pani nie używa. Może mieć pani kłopoty z ruchem anarchistycznym, który poprosi panią, żeby nie używała tego słowa. Ten ruch istnieje - powiedziała Szczuka.

Czy pani mi grozi? - zapytała posłanka.

Nie, tylko proszę panią, żeby stosowała słowa adekwatnie, tam gdzie one powinny być - odpowiedziała krytyczka literacka. 

Mimo tego, posłanka PiS nie zmieniła swojego zdania.

Takie zachowania anarchistyczne będą oceniane przez prokuraturę i biegłych psychiatrów - stwierdziła Sadurska.

To jest pech dla podnoszącego się w Polsce nacjonalizmu i nieprzyjemność dla PiS, ale Brunon K. powoływał się na hasła ksenofobiczne, nacjonalistyczne, antysemickie i szowinistyczne. Taki człowiek zdarza się i tu i tu, ale najczęściej ten obłęd, psychoza i ideologia, która się do tego przykleja, ma ten szowinistyczny, nienawistny przekaz. Więc pani poseł Sadurska ma kłopot, bo nie może powiedzieć, że coś było źle w mediach i tyle - skwitowała Szczuka.