Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna o Katarynę i anonimowość w sieci

22 maja 2009, 19:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wojna o Katarynę i anonimowość w sieci
Inne
"Utracona cześć Kataryny" - ten tekst Cezarego Michalskiego wywołał w internecie burzę. Michalski zarzucił w nim znanej blogerce m.in. hipokryzję. Internauci komentujący ten tekst nie zostawili na Michalskim suchej nitki. Ale jednocześnie rozpoczęli ostrą dyskusję na temat zalet i niebezpieczeństw internetowego incognito.

„Czaruś, za pierwsze zdanie pójdziesz do sądu... ty kłamco." „ – to tylko pierwsze z brzegu wpisy internautów pod „Utraconą czcią Kataryny" Cezarego Michalskiego. Redakcja DZIENNIKA zdecydowała się nie moderować komentarzy do tego tekstu, po to by przedstawić pełne spektrum opinii na jego temat. Tym bardziej, że

„Wielokrotnie czytałem bluzgi (bo nie sposób tego nazwać polemikami) anonimowych internautów umieszczone pod tekstami własnymi i moich kolegów. To jest jakaś forma demokracji bezpośredniej, ale poprzez swoją anonimowość przyjmująca nieuchronnie postać donosów i obelg” – napisał Cezary Michalski.

– mówi w nawiaząniu do tekstu Michalskiego prof. Wojciech Sadurski, prawnik i znany bloger, który jako pierwszy zażądał od Kataryny ujawnienia nazwiska.

„Ileż to wyczytałem opinii o mym "rozmiękczonym mózgu na starość". Niezliczoną ilość razy wyzywano mnie od "wiernych sługusów PiS i kaczorów". Nie mówię, że wszystkie te oceny, opinie - a zdarzały się i bluzgi - spływały po mnie jak przysłowiowa woda po kaczce.
A jednak nigdy nie przyszło mi do głowy, aby narzekać na, jak się wydaje, często niezasłużone, a czasami niczym nieusprawiedliwione razy, jakie spadały na mnie ze strony internautów. .” - podkreśla Jerzy Jachowicz.

„Z Cezarym Michalskim zgadzam się o tyle, że blogerzy anonimowi stoją moim zdaniem przed problemem moralnym, a w przyszłości może i prawnym. Roszczą sobie prawo do bardzo ostrych sądów nie opatrując ich własną twarzą i nie biorąc za te sądy odpowiedzialności. Z drugiej strony wszakże, skoro Polska jest krajem dość ułomnej i pacyfikowanej przez sędziów wolności słowa, taka anonimowość może być dla kogoś błogosławieństwem. Zwłaszcza, jeśli jest zwykłym obywatelem, a nie publicystą czy naukowcem. Mam więc do anonimowości w sieci stosunek ambiwalentny. ." – napisał publicysta DZIENNIKA.

Ale już ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego" ma do sieciowego incognito stosunek o wiele bardziej jednoznaczny: „W moim odczuciu Nie spełnia również warunków uczciwej polemiki" – ocenia Boniecki.

***

To nie koniec dyskusji, która będzie się toczyć w DZIENNIKA.PL. Wezmą w niej udział m.in. Dorota Gawryluk, Marcin Król i Jacek Hołówka. Zapraszamy też do uczestnictwa internautów – prosimy o przesyłanie tekstów na adres



Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj