Powołania komisji chcą posłowie lewicy, którzy jeszcze w poprzedniej kadencji przygotowali wniosek w tej sprawie. Pomysł popierają PO i PSL, PiS jest wstrzemięźliwy.

Po dość spokojnym uzasadnieniu Jerzego Szmajdzińskiego z LiD burzę rozpętała Beata Kempa z PiS. "Trzeba zadać podstawowe pytanie: dlaczego Barbara Blida popełniła samobójstwo?" - powiedziała posłanka. PiS domaga się wykreślenia z wniosku o powołanie komisji śledczej w sprawie śmierci Barbary Blidy stwierdzenia, że decyzja o jej zatrzymaniu zapadała pod dyktando premiera Jarosława Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Posłanka Kempa przypominała, że Barbara Blida znalazła się w kręgu podejrzeń o korupcję, przyjaźniła się też ze "śląską Alexis", oskarżaną o związki z węglową mafią. A w końcu oświadczyła, że to środowisko SLD jest winne śmierci Barbary Blidy.

Te słowa wywołały burzę i krzyki wśród posłów LiD. Wystąpienie posłanki Prawa i Sprawiedliwości zostało określone jako nikczemne. Przeciwko słowom Kempy protestował Tadeusz Iwiński. Zażądał nawet wykreślenia ich z protokołu. Zwrócił się też do marszałka Sejmu, aby skierował sprawę wystąpienia posłanki Beaty Kępy do Komisji Etyki. Ale prowadzący obrady wicemarszałek Jarosław Kalinowski odmówił, tłumacząc, że takiej możliwości nie przewiduje regulamin Sejmu.

Beatę Kempę skrytykowała Krystyna Łybacka LiD. Jej zdaniem, wypowiedź Kempy to "był pokaz nawet nie podłości". "Mieliśmy pokaz nikczemności" - oświadczyła. "Mieliśmy pokaz wyjątkowego politycznego cynizmu. Nie wiem, czy pani wie, że cynizm nie jest przejawem inteligencji" - zwróciła się posłanka LiD do Kempy.

"Polacy mają prawo poznać prawdę o śmierci Barbary Blidy" - powiedziała Łybacka i poprosiła posłów o "chwilę ciszy dla majestatu śmierci". Wszyscy posłowie wstali. Dalsza dyskusja już takich emocji nie wywołała. Projekt uchwały powołującej komisję śledczą został przesłany do sejmowych komisji.

Była minister budownictwa zastrzeliła się w kwietniu tego roku, po tym jak do jej domu w Siemianowicach Śląskich weszli funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Komisja miałaby zbadać, czy funkcjonariusze ABW działali w domu byłej posłanki legalnie i zgodnie z procedurami. Śledczy mieliby też ustalić, kto zlecił akcję, kto ją przygotował i kto był za nią odpowiedzialny.

W uchwale zaproponowano, żeby w komisji było dziewięć osób. PO chce mniej licznej, bo siedmioosobowej komisji.

W kuluarowych rozmowach posłowie LiD nie ukrywają, że chcieliby przewodniczyć komisji śledczej. Ten pomysł nie podoba się jednak Prawu i Sprawiedliwości.

Kandydatami na śledczych mają być m.in.: z PO - Mirosława Nykiel i Tomasz Tomczykiewicz, z PiS - Andrzej Dera i Beata Kempa, z LiD - Jan Widacki lub Ryszard Kalisz, a z PSL - Wiesław Woda bądź Stanisław Rakoczy.