Dziennik Gazeta Prawana logo

Trybunał orzekł: Racji nie ma nikt

20 maja 2009, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Trybunał orzekł: Racji nie ma nikt
Inne
Trybunał rozstrzygnął wojnę między prezydentem a premierem o udział w unijnych szczytach. Sędziowie zdecydowali, że prezydent może na nie jeździć, jeśli tylko zechce. Jednak to rząd ustala i prezentuje na unijnym forum stanowisko Polski. A orzeczenie i PiS, i PO interpretują po swojemu.

Trybunał wydał orzeczenie, które . Za to obie . To orzeczenie oznacza, że wojna o krzesło i samolot z października zeszłego roku, która stała się podstawą wniosku Donalda Tuska do trybunału, już nie mogłaby się wydarzyć. i próbować odmówić mu prawa wejścia na salę obrad. I co najważniejsze dla prezydenta: groźby PO, że to premier będzie ustalał, czy prezydent może jeździć na unijne szczyty, pozostaną niezrealizowane.

>>> Prezydent może jechać, ale premier rządzi

Z kolei rząd ma po orzeczeniu pewność, że , a nie jak to interpretował dotychczas prezydent, jedynie stanowiskiem rządu. Trybunał zresztą przyznał rządowi rację w podstawowej sprawie: . Lech Kaczyński natomiast twierdził, że sporu nie było, i na tej podstawie wnosił o umorzenie sprawy.

W pięciopunktowym postanowieniu niemal w każdym zdaniu powtarza się słowo . Według sędziów rząd nie ma prawa ograniczać udziału prezydenta w unijnych szczytach, gdyż - jak brzmi orzeczenie - dla realizacji zadań. W tym punkcie trybunał zgodził się z argumentami prezydenta.

>>> Wyrok trybunału nie kończy zbierania haków

Natomiast zgodnie z wolą rządu sędziowie uznali, że . Zdaniem konstytucjonalisty Piotra Winczorka to jest najważniejsza część wyroku. "Rada Ministrów ustala stanowisko państwa. Prezydent, jeśli się pojawi, będzie pełnić funkcję dekoracyjną" - uważa Winczorek. Konstytucjonalista wyrok nazywa salomonowym. "Każdy dostał po troszeczku" - podsumowuje.

Sędziowie określili także, . Trybunał podkreślił, że udział prezydenta w konkretnym posiedzeniu rady wymaga współdziałania z premierem i właściwym ministrem.

Dlaczego taki nacisk sędziowie kładą na współdziałanie? Z uzasadnienia wynika, że w ten sposób dbają oni o . Jednocześnie, by nie było wątpliwości, jak w praktyce ma wyglądać współdziałanie, sędziowie nakazali rządowi, by ten stanowiska przyjęte na unijne szczyty przekazywał prezydentowi. Tak by Lech Kaczyński mógł się odnieść do poruszanych w nich spraw.

>>> PiS i PO kłócą się o orzeczenie trybunału

Sędziowie nie ukrywali podczas rozprawy, że mają i wchodzą w środek politycznej wojny między premierem a prezydentem. "W jakim stopniu trybunał może przyczynić się do wygaszenia sporu i czy decyzja zostanie uszanowana?" - pytał sędzia Mirosław Granat. "Premier każde rozstrzygnięcie przyjmie i podporządkuje się" - odpowiedział krótko Maciej Berek. "Nie ma wątpliwości, że prezydent z szacunkiem przyjmie rozstrzygnięcie i w pełni się podporządkuje" - dodał w imieniu Lecha Kaczyńskiego Piotr Kownacki.

p


Adam Bielan:* Mam nadzieję. Chociaż nie ukrywajmy: te kłótnie nie wynikały z niejasności konstytucji, bo myślę, że jej treść jest dla wszystkich oczywista, oprócz doradców premiera. Kłótnie wynikały z ambicji prezydenckich Donalda Tuska. Niestety wybory prezydenckie są dopiero za rok, więc ten spektakl może jeszcze trwać. Mam jednak nadzieje, że po tym orzeczeniu Tuskowi będzie trudno przekonać opinie publiczną, że prezydent nie może reprezentować Polski na szczytach.


We wszystkich sprawach, w których wnioskował, premier przegrał. Trybunał Konstytucyjny przyznał, że prezydent, gdy tylko zechce, może jechać na szczyt. A jeżeli chodzi o współdziałanie, to prezydent nigdy nie kwestionował takiej konieczności. Mało tego, zawsze postulował, by nie tylko na szczyty Unii, ale także na szczyty NATO jeździli wspólnie prezydent i premier, zwłaszcza że mamy w Polsce do czynienia z koabitacją.


Nie, premier pytał przecież trybunał o to, kto decyduje o składzie delegacji. A trybunał orzekł, że prezydent może jechać na szczyt, gdy tylko zechce i to bez zgody premiera, i w tym sensie sędziowie przyznali rację prezydentowi.


Nie szukajmy dziury w całym. Trybunał odrzucił wnioski premiera i tyle. Bardzo się z tego cieszę i mam nadzieje, że Donald Tusk wyciągnie z twego wnioski na przyszłość.


Nie, absolutnie. Bo prezydent nigdy nie kwestionował prawa premiera do udziału w szczytach. Nigdy nie kwestionował też konieczności współdziałania, to premier chciał jeździć na szczyty sam. Tym samym, także w tym przypadku, trybunał przyznał racje panu prezydentowi i to na całej linii. Ja przypomnę, że to premier posuwał się do tak niegodnych zachowań jak odbieranie prezydentowi samolotu. Prezydent jest więc z tego orzeczenia naprawdę bardzo zadowolony.

>>> Nitras: To Tusk wygrał w Trybunale


Niczego niestety nie można wykluczyć, bo nie wiem, z jakimi pomysłami obudzi się jutro pan minister Nowak albo pan minister Arabski. Boje się tego, bo ewidentnie widać tam brak dobrej woli.


Orzeczenie zamyka sprawę tego, czy prezydent może jeździć na szczyty. Więc tym samym tak skandaliczne zachowanie, jak to sprzed kilku miesięcy ministra Arabskiego nie może się już powtórzyć. Niewykluczone jednak, znając tych panów, że wymyślą coś nowego.

>>> Graś: Niech Bielan się nie ekscytuje krzesłami


Panie redaktorze nie żartujmy. Prezydent dowiódł na wszystkich szczytach, na których był z premierem Tuskiem, że ma wolę do współpracy, że współpracuje z rządem. Mało tego, dowiódł, że gdy razem prezydent i premier reprezentują na szczytach Polskę, to owoce tego są dużo lepsze. Premier jedzie robić dobrą atmosferę, prezydent wygrywać ważne rzeczy dla Polski i w tym duecie świetnie się uzupełniają.


Mam nadzieję, że tak. Wierzę, że po tym orzeczeniu pozycja jastrzębi w otoczeniu Donalda Tuska znacznie osłabnie z korzyścią właśnie dla tych relacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj