Za odwołaniem Niesiołowskiego głosowało w środę siedmioro posłów, przeciw było 14, jeden wstrzymał się od głosu. Głosowanie poprzedziła burzliwa dyskusja.
Podczas prowadzonej przez związkowców blokady Sejmu 11 maja dokumentalistka Ewa Stankiewicz (autorka m.in. filmu "Solidarni 2010") filmowała posła PO, mimo że mówił, by tego nie robiła. rzucił Niesiołowski do Stankiewicz i odepchnął kamerę.
Uzasadniając złożony w środę wniosek o odwołanie przewodniczącego komisji, poseł Mariusz Kamiński (PiS) powiedział, że zachowanie Niesiołowskiego w stosunku do Stankiewicz nigdy nie powinno mieć miejsca.
- podkreślił.
Dodał, że incydent ze Stankiewicz nie był jedynym nagannym zachowaniem Niesiołowskiego. - wyliczał.
- dodał Kamiński.
Będący świadkiem zdarzenia z udziałem Niesiołowskiego i Stankiewicz Paweł Suski (PO) ocenił, że wniosek PiS ma charakter polityczny. U- powiedział.
Odnosząc się do zarzutów PiS, Niesiołowski powiedział, że "fakty były takie", że był "molestowany, nękany i atakowany" przez Stankiewicz. Ją samą określił mianem "agitatorki".
- mówił.
Podkreślił, że nie dotknął Stankiewicz, a jedyną "niewłaściwością" z jego strony było użycie słów "won stąd". Z - zwrócił się do obecnej na posiedzeniu komisji Stankiewicz.
Z kolei Stankiewicz powiedziała, że Niesiołowski kłamie. Zaznaczyła, że to on ją zaatakował i uporczywie ją obrażał.
- dodała.
Zapowiedziała, że przeciwko Niesiołowskiemu skieruje sprawę do sądu. - powiedziała.
Zobacz, jak Niesiołowski zaatakował dziennikarkę. Wideo!>>>>
Niesiołowski powiedział, że chętnie spotka się ze Stankiewicz w sądzie. - dodał.
O możliwości popełnienia przestępstwa przez Niesiołowskiego w poniedziałek zawiadomiło prokuraturę PiS. Według tej partii poseł PO dopuścił się groźby karalnej - zniszczenia mienia - kamery; naruszył nietykalność cielesną dziennikarki, a także uniemożliwiał jej wykonywanie czynności zawodowych.