Prezes Jarosław Kaczyński był chyba po raz pierwszy od siedmiu lat na Ukrainie. A premier był wielokrotnie. Jesteśmy krajem UE, który Ukrainie poświęca najwięcej uwagi - podkreślił Radosław Sikorski w radiu TOK FM.

Reklama

Szef MSZ odniósł się przy tym do oskarżeń o bierność wobec spraw ukraińskich, jakie pod jego adresem i adresem rządu wysuwa Prawo i Sprawiedliwość. - Zaczęła się partyjna jatka - dodał minister, podkreślając, że bez polskiej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego nie byłoby szczytu w Wilnie i skierowanej pod adresem Ukrainy propozycji stowarzyszenia z Unią Europejską.

Sikorski skrytykował również propozycję, by Unia pokryła wszystkie koszty stowarzyszenia. Przypominał, że prezydent Wiktor Janukowycz mówił o kwocie 160 miliardów euro. Zdaniem szefa MSZ, po podzieleniu tej sumy między wszystkie kraje UE Polska dostałaby rachunek na około 10 miliardów euro.

A to mniej więcej roczny budżet Ministerstwa Zdrowia - podkreślił Sikorski.

Podtrzymał również wyrażoną wcześniej na Twitterze opinię o skorumpowanej ukraińskiej gospodarce.

Powiedzieć, że Ukraina ma skorumpowaną gospodarkę to jak stwierdzić, że Korea Północna jest stalinowską dyktaturą. Uważam, że pomoc dla Ukrainy powinna być szczodra, ale uzależniona od wprowadzania reform i walki z korupcją - zaznaczył Radosław Sikorski.