Premier i jego drużyna nie doszli jeszcze do formy po szaleństwach sylwestrowej nocy. W noworocznym meczu polityków i przyjaciół przeciw gdańskim sportowcom przegrali 5:2. Ale mimo porażki Donaldowi Tuskowi dopisywał dobry humor.
To był niecodzienny występ szefa rządu. Zziajany i spocony uganiał się za piłką na boisku w Gdańsku. Ale choć dawał z siebie wszystko, jego drużyna przegrała 5:2. Premier nie przejął się jednak porażką. "Chciałem pokazać, że wolny czas można spędzać nie tylko przed telewizorem" - tłumaczył po meczu.
Szef rządu wykorzystał też okazję do złożenia noworocznych życzeń. "Chciałbym życzyć Polakom, by w 2008 roku czuli się co najmniej tak dobrze, jak w czasie nocy sylwestrowej" - mówił.
"To może być dobry rok. Tylko trzeba mieć w sobie taką wiarę, jaką my, Polacy, mamy od czasu do czasu. A teraz, moim zdaniem, przyszedł ten moment, żeby tej wiary mieć w sobie jak najwięcej cały czas" - podsumował swoje życzenia Donald Tusk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|