Dziennik Gazeta Prawana logo

Wałęsa: W IPN są nieudacznicy i zazdrośnicy

25 sierpnia 2008, 21:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"W IPN są nieudacznicy i zazdrośnicy, a ich móżdżki nie są w stanie zrozumieć, że ktoś tak pięknie walczył" - mówił w "Kropce nad i" w TVN24 Lech Wałęsa. Były prezydent nie szczędził też ostrych słów pod adresem braci i "środowiska polityka Rydzyka". "Oni się zagapili" - stwierdził Wałęsa.

"Jacy historycy, taki katalog. Nie walczyłem dla listy, ale z systemem. To mi się udało. Poprowadziłem do boju, mamy wolny kraj, jestem szczęśliwy z tego powodu. Wszystkie razem Kurtyki, Kaczyńscy, Wyszkowscy mają mniej walki i papierów przeciwko sobie niż ja" - mówił Wałęsa o tym, że Instytut Pamięci Narodowej nie wpisał go do katalogu osób represjonowanych w czasach komunizmu. Ten spis jest jednym z czterech, które IPN musi publikować w internecie na mocy ustawy. Trafiają tam nazwiska osób, które - według archiwistów Instytutu - były prześladowane, a jednocześnie nie współpracowały z bezpieką i nie były jej funkcjonariuszami.

Wałęsa zostawił też suchej nitki na swych przeciwnikach. "Tych paru ludzi w IPN - nie mówię że wszyscy - Krzysztof Wyszkowski, Andrzej Zybertowicz, Andrzej Gwiazda, to nieudacznicy, zazdrośnicy i ich móżdżki nie są w stanie zrozumieć, ze ktoś tak pięknie walczył. I dlatego po kostkach gryzą" - komentował były prezydent. "Zawsze to było zakompleksione, odpychane, aż dorwało się przypadkiem do miejsca gdzie może coś zrobić. Ale nie zdaje sobie sprawy, że jutro przyjdą fachowcy, pooczyszczają to wszystko i ich wyrzucą do śmietnika" - dodawał.

Wałęsa twierdził też, że to on kierowal wszystkimi przemianami po 1989. "To ja sterowałem wszystkim, nie Tadeusz Mazowiecki. Został premierem na moje zlecenie. Zamiast mnie rozumieć i wspierać, ustawili się z Jerzym Turowiczem przeciwko mnie i zrobili mi wojnę na górze. Ale to ja byłem górą i powinni się mnie słuchać, bo ja pracy nie skończyłem" - dodawał były prezydent.

Wałęsa zaprzeczył, w "Kropce nad i", że, gdy był prezydentem, to poniosła go ambicja. "Tu nie było żadnych ambicji. Ja nie chciałem żadnych stanowisk, tylko rozbić komunizm. Bycie prezydentem mi pozwalało go dobić, zakończyć działanie. Mój dramatem było to, że nie mogłem tego mówić" - mówił.

Dostało się też braciom Kaczyńskim i "środowisku polityka Rydzyka". "Oni się zagapili. Jak się taki człowiek obudził, to zobaczył: no tak, ekonomia rozdzielona, stanowiska pozajmowane, no to by chciał jeszcze jedną rewolucję zrobić. A na to potrzeba haseł, no to są: zdrajcy, agenci, oszuści, Żydzi. I myśleli, że im się uda dokonać tu zmian. Ale to są nieudacznicy" - stwierdził były prezydent.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj