Od rana przedstawicie "Solidarności" z gdańskiej stoczni grożą zerwaniem debaty. A to żądają obecności prowadzącego, który miałby pokierować rozmową, a to żądają zaproszenia szefa "Solidarności" Janusza Śniadka. "Rząd nie uzgadnia z nami żadnych szczegółów technicznych" - mówił wiceszef "Solidarności" w Stoczni Gdańskiej Karol Guzikiewicz.

>>> Związkowcy: Nawet ZOMO się nie baliśmy

Przez kilka godzin były to żądania. Teraz zamieniły się w postulaty, ale za to pojawił się inny "warunek brzegowy". "Solidarność postanowiła", że w debacie powinny wziąć nie wszystkie cztery działające w stoczni związki, ale tylko dwa - najliczniejsze - "Solidarność" oraz OPZZ.

>>> Tusk do związkowców: Nie zdezerterujcie

Premier Donald Tusk nie ukrywa zdziwienia tymi żądaniami. "To stoczniowcy mieli wyznaczyć tych, którzy wezmą udział w rozmowie. My zaproszenie wysłaliśmy do wszystkich" - powiedział. I dodał, że w tej sprawie powinni dogadać się sami zainteresowani.